Reklama

Reklama

Reklama

Edyta Górniak: Sensacyjne wieści płyną z Zakopanego! Szczepionka, a teraz to!

Edyta Górniak jeszcze jakiś czas temu groziła, że wraz z synem spakują walizki i uciekną z Polski, gdyby ktoś próbował zmusić ją do szczepienia przeciwko COVID-19. Niespodziewanie diwa zmieniła podejście, a przyczyniła się do tego polityka rządu, który bardzo łagodnie podchodzi do ustanawiania nowych obostrzeń, które uchroniłyby nas przed piątą falą. Niespodziewanie nasz kraj stał się rajem dla antyszczepionkowców...

Piąta fala pandemii koronawirusa nabiera tempa, o czym świadczą wzrosty zakażeń i liczba zgonów. Niemal każdego dnia w naszym kraju z tego powodu umiera kilkaset osób. Zaczyna też brakować miejsc w szpitalach - alarmują lekarze. 

Kolejne państwa zaczynają wprowadzać obostrzenia. Niektóre wprost głoszą, że zamierzają wprowadzić obowiązek szczepień. Teraz skutecznie starają się utrudnić funkcjonowanie osób niezaszczepionych. 

W Polsce jednak właściwie osoby zaszczepione i niezaszczepione nie odczuwają żadnych różnic w codziennym funkcjonowaniu. 

Holandia chociażby wprowadziła całkowity lockdown na święta. I wiele wskazuje na to, że inne kraje pójdą w tym samym kierunku. Poza Polską, gdzie nadal chociażby paszport covidowy nie jest nigdzie sprawdzany...

To fantastyczne warunki do życia chociażby dla Edyty Górniak, która osiadał na dobre w Zakopanem, w którym nie brakuje koronasceptyków. 

Reklama

Górniak zapowiadała wyjazd z Polski. Zmieniła zdanie

Jeszcze rok temu diwa groziła, że wraz z Allanem uciekną z Polski, gdyby zmuszali ich do szczepień. 

"Jeśli szczepienia przeciw COVID-19 będą obowiązkowe, wyprowadzę się z Polski" - mówiła. 

"Okazuje się, że to jednak w Polsce ma więcej wolności niż w innych państwach Europy czy USA. Piosenkarka została więc uwięziona nad Wisłą, ale nie narzeka" - donosi "Super Express".

Teraz nie może się nachwalić mieszkania nad Wisłą, choć przed laty była "obywatelką świata". 

"Gdy po raz pierwszy wsiadłam do samolotu, mając 16 czy 17 lat, tak prawie nie wysiadałam z niego przez wiele lat. Wylatałam trzy paszporty. To jest dla mnie najdłuższa przerwa, bo już prawie dwuletnia, kiedy nie podróżowałam donikąd samolotem. Jest to trochę dziwne, ale dzięki temu doceniłam też piękną przestrzeń Polski. Zawsze pracowałam, a kiedy chciałam się zregenerować, wylatywałam z kraju, żeby mieć trochę prywatności i nie mieć na sobie tylu spojrzeń. Zawsze wybierałam „koniec świata”, żeby faktycznie się wyciszyć, zdjąć sztuczne rzęsy, związać włosy w kucyk i po prostu poczuć się dziewczyną z Ziębic" - przekonuje w tabloidzie diwa. 

Cieszycie się, że Edzia zostaje?

Zobacz też:

Jan i Helena Lubomirscy tak obchodzą Boże Narodzenie! Ale luksus!

Julia Rosnowska urodziła! Aktorka znów nie określa płci dziecka!

Nowa fryzura Moniki Brodki. Znów zaskoczyła fanów

pomponik.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy