Sylwia Wysocka to znana i ceniona aktorka, którą widzowie znają m.in. z serialu "Plebania". Kilka miesięcy temu zrobiło się o niej głośno, bowiem pojawiła się informacja, że 58-latka została brutalnie pobita i napadnięta. Do sieci wyciekły też jej zdjęcia ze szpitala.
Ból jest tak straszny, że chce mi się krzyczeć. Przyjmuję silne leki przeciwbólowe, bez których obecnie nie funkcjonuję - mówiła dziennikowi.
Aktorka miała złamaną rękę, w kilku miejscach złamany kręgosłup i liczne obrażenia i krwiaki na ciele. Do artystki dotarł wówczas "Super Express", któremu udało się dowiedzieć nieco więcej o jej stanie zdrowia. Potem doszły jeszcze problemy ze wzrokiem.
Mogę powiedzieć tylko tyle, że obecnie jestem pod opieką jednego z najlepszych warszawskich szpitali okulistycznych przy ulicy Marszałkowskiej i mam nadzieję na poprawę - mówiła w rozmowie z tabloidem.
W warszawskiej prokuraturze toczy się postępowanie w sprawie wypadku Wysockiej, jednak to nie koniec jej koszmaru. Jak donosi "Super Express", aktorka próbuje od miesięcy odzyskać swoje rzeczy osobiste. Problemem ma być były partner, który miał przejąć klucze od domu i wymienić zamki.
Wysocka weszła do mieszkania w asyście policji
Portal dotarł jednak do szokujących informacji. Ponoć został wydany nakaz przeszukania domu, w którym Wysocka mieszkała przez 30 lat. Dopiero w asyście policji udało jej się wejść do środka, niestety z jej rzeczy prawie nic już nie zostało. Zdołała odzyskać jedynie trochę dokumentów.
Pobieżne przeszukanie domu, którego właściciel idzie w zaparte, że nie przywłaszczył sobie żadnej rzeczy ekspartnerki, zakończyło się fiaskiem - zdradza rozmówca "Super Expressu".
Sylwia Wysocka wciąż walczy o powrót do pełnej sprawności. Nie mogła spokojnie zadbać o swoje zdrowie, bo sen z powiek spędzał jej konflikt z byłym partnerem. Być może po tym, jak udało jej się odzyskać kilka osobistych rzeczy, zdoła się zająć sobą.












