Makłowicz nie chce zakładać restauracji. "To najgłupszy pomysł, jaki można mieć"
Robert Makłowicz jakiś czas temu udzielił szczerego wywiadu, gdy gościł w Studiu PAP. Przed mikrofonem wprost przyznał, że jest daleki od myślenia o własnej restauracji.
Nie dostrzega bowiem w swoim życiu przestrzeni na doglądanie takiej działalności, w której - jak sam podkreślił - obecność na miejscu jest wręcz obowiązkowa, by osobiście wszystkiego dopilnować i zapewniać gościom najlepszą jakość jedzenia.
Zdaniem Makłowicza to zupełnie nie pasuje do jego podróżniczego stylu życia.
"Jest taka minipowieść Simenona, autora komisarza Maigreta, w której zresztą sam Maigret nie występuje, gdzie jest opisane od świtu do nocy życie restauratora. Ja to przeczytałem dość wcześnie i pomyślałem sobie: "To jest najgłupszy pomysł, jaki można mieć". Jak się chce naprawdę prowadzić restaurację, to trzeba tam być cały czas, a ja lubię być wszędzie" - wyjaśnił Makłowicz.
Kuchnia od zawsze była jego hobby. Od tego zaczynał rozmowy o otaczającym go świecie
Makłowicz nie uważa się za wybornego kucharza i osobę, która w ogóle powinna być w taki sposób tytułowana.
Otwarcie przyznaje, że rozmowy o jedzeniu i eksperymentowanie przy garnkach to jego pasja. Samo gotowanie zwykle traktował jako swego rodzaju wstęp do dalszej rozmowy - gdy nagrywał programy dla telewizji - o miejscach, które odwiedzał i ludziach tam mieszkających.
"Kuchnia to moje hobby" - powiedział.

Zobacz także:
Makłowicz przed laty wyraził swoją opinię ws. Gessler. Wciąż się jej trzyma
Makłowicz nie chciał gadać o pizzy Książula. Wymownie podsumował. "Nie wypada mi"
Robert Makłowicz nie wytrzymał. Dosadnie podsumował całe disco polo








