Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Englert znowu zachwyciła w "TzG". W końcu dostała maksymalne noty
Helena Englert jeszcze przed rozpoczęciem 19. edycji "Tańca z gwiazdami" jawiła się jako faworytka dotarcia co najmniej do finału, a być może i nawet wygranej show. Już pierwsze występy pokazały, że aktorka czuje się na parkiecie jak ryba w wodzie.
Córka Beaty Ścibakówny i Jana Englerta co tydzień pokazuje się w innej odsłonie i, co najlepsze, z każdą radzi sobie równie dobrze. Najlepiej pokazują to wysokie oceny i komentarze jurorów, którzy w miniony weekend w końcu przyznali jej maksymalne noty.
Oglądaj "Taniec z gwiazdami" w Polsat Box Go, otwiera się w nowym oknie
W dziewiątym odcinku wraz z partnerem 26-latka zaprezentowała dwie choreografie: walca wiedeńskiego do piosenki "Embarras" goszczącej w studiu Ireny Santor oraz taniec góralski. Pierwszy uzyskał 40, a drugi - 38 oczek.
Choć z zewnątrz wszystko wyglądało perfekcyjnie, to w rzeczywistości nie wszystko poszło zgodnie z planem. Cała prawda o Englert i Romanie Osadchyiu wyszła na jaw dopiero po programie. Między nimi zrobiło się nerwowo...
Dopiero po "Tańcu z gwiazdami" wydało się ws. Englert i Osadchyiego. Zrobiło się między nimi nerwowo
Na gorąco po odcinku Helena i Roman przyznali, że tego dnia szczęście zdecydowanie im nie sprzyjało.
W trakcie walca dało się zresztą zauważyć, że para mierzyła się z "nieposłusznymi" elementami kreacji: kwiatkiem, który odpadł z wianka, a przede wszystkim welonem, który spadł w nieodpowiednim miejscu, przez co plątał im się pod nogami.
"Było spięcie (...) i był stres. (...) Ja widziałam, że ten welon leży, a wiedziałam, że Roman nie widzi, bo idzie tyłem, i (...) [myślałam tylko - przyp. aut.]: '(...) Nie wejdźmy w ten welon'. (...) Nie wiem, co się nagle stało, że on tam leżał. Ale no nie mieliśmy dzisiaj (...) szczęścia do tego" - mówiła Hot Plocie rozemocjonowana Englert.
Nawet tak drobne potknięcia nie miały jednak wpływu na ocenę jury, które zachwyciło się układem pary numer 4. Mimo to oni sami nie mogą sobie darować, że nie wszystko poszło idealnie.
"Ja nie miałam dużych ambicji związanych z tym programem, ale jeżeli miałam jedną, to marzyło mi się 40 punktów. I tak jak bardzo, bardzo, bardzo chcieliśmy 40 punktów, to dzisiaj, jak je dostaliśmy, to mam wrażenie, że oboje mieliśmy takie poczucie nienasycenia, że (...): 'Kurczę, mogliśmy lepiej'" - dodała.

Englert nie kryła rozczarowania po "TzG". Stanęła na rzęsach, a taki był tego efekt
Najgorsze było chyba to, że duet doskonale wiedział, że stać go na więcej.
"Co więcej, o godzinie 15:30 na próbie generalnej zatańczyliśmy lepiej i chcielibyśmy zatańczyć lepiej. Tylko no po prostu wiadomo, złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy. My się po prostu trochę wystraszyliśmy" - tłumaczyła aktorka.
Niepocieszona Hela wyciągnęła z całej tej sytuacji ważną lekcję na przyszłość.
"Dzisiaj mimo to, że dostaliśmy 40 punktów, [za co] jesteśmy bardzo, bardzo wdzięczni, ale czasami tak musi być, że czasami musi się zaplątać welon, czasami musi spaść pióro i czasami nasz taniec ludowy musi wyglądać mega nieefektownie, chociaż był bardzo trudny i mega nam przykro, że tego nie było widać. Tak po prostu czasami chyba musi być i to też jest nauka dla nas, że możemy sobie wszystko zaplanować i stanąć na rzęsach, i wykonać najwięcej roboty na świecie, a at the end of the day [ang. na końcu dnia] niewiele od nas zależy" - skwitowała wątek Helena.
Englert i Osadchyi pierwszy raz dostali w "TzG" 40 punktów. Cieszy ich co innego
Jednocześnie para bardzo się cieszy, że - na prośbę wspomnianej Santor i pełniącej tego wieczora funkcję piątej jurorki Jolanty Kwaśniewskiej - nikt nie odpadł z rywalizacji. Wiadomość ta była dla nich kompletnie niespodziewana.
"Ja się cieszę, że nikt nie odpadł. Naprawdę. (...) Jak będzie nam dane iść dalej, to pójdziemy dalej. Jak nie, to była to piękna przygoda. Ja jestem bardzo happy [ang. szczęśliwa]" - mówiła w tym samym wywiadzie.
Wokalistka nadal nie może uwierzyć, że przed nimi ćwierćfinał.
"Z jednej strony mam wrażenie, że jesteśmy tu cztery lata, a z drugiej strony, że to jest pięć dni, tak że w ogóle nie. Jak to ćwierćfinał? To znaczy super, ale jak to?" - komentowała ze śmiechem Englert.
"Taniec z gwiazdami" w każdą niedzielę o godz. 19:55 w Polsacie i w Polsat Box Go.
Zobacz też:
Englert zaprosiła znaną aktorkę do "TzG". Ale ktoś jej wcześniej odmówił, otwiera się w nowym oknie
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








