Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Córka Zbigniewa Wodeckiego wyjawia rodzinną tajemnicę: Składam hołd mojej mamie

Katarzyna Wodecka-Stubbs po śmierci ojca, Zbigniewa Wodeckiego (†67), popadła w depresję. Żałobę pomogła jej przeżyć dopiero pandemia. W najnowszym wywiadzie podejmuje temat swojej matki, która - jak mówi - "stworzyła bezpieczny dom dzieciom". Ojca niemal nigdy w nim nie było.

Zbigniew Wodecki (sprawdź!) odszedł cztery lata temu, pozostawiając po sobie ogromną pustkę. Jego brak najbardziej odczuwają dziś jego bliscy - szczególnie córka Katarzyna, która obecnie prowadzi fundację i opiekuje się spuścizną po zmarłym ojcu.

Jak mówi w wywiadzie dla "Zwierciadła", Zbigniew Wodecki przed śmiercią dzwonił codziennie do wszystkich swoich dzieci i wypytywał, co słychać. To była taka "obowiązkowa rundka". Dwa dni bez telefonu wprowadzały niepokój.

Nieobecny ojciec

Reklama

Gdy była dzieckiem, ojca widywała od wielkiego dzwonu. W domu bywał tylko gościem, za co później przepraszał. Dopiero przy wnukach stanął na wysokości zadania i zaczął poświęcać bliskim więcej czasu. Kariera nie była już wtedy dla niego tak istotna.

Kim jest żona Wodeckiego?

Wspomina, że każdy spacer po Krakowie z nim to była katorga. Ludzie na każdym kroku podchodzili i robili sobie z nim zdjęcia, prosili o autograf. Rodzina musiała grzecznie czekać, aż znany ojciec obsłuży całą wycieczkę. Życie rodzinne w kupie trzymała mama Krystyna.

Z wykształcenia jest geologiem. Plotkowano, że w małżeństwie ze Zbyszkiem bywało różnie, jednak nigdy nie doszło do rozwodu. Usunęła się w cień, poświęciła wychowywaniu pociech. Zbigniew mówił o niej "anioł dobroci i cierpliwości". Cicha, wciąż wierna.

W wywiadach Wodecki żartował, że "będzie z nią aż do śmierci i nigdy się nie wywdzięczy za to, że dom i dzieci złożył na jej barki". Gdyby nie ona, wszystko skończyłoby się katastrofą.

Na samym dnie smutku

Podkreśla, że "dużo jest w niej tego, co tata próbował jej i jej rodzeństwu przekazać", hołd składa jednak przede wszystkim mamie. Tata był bardziej przyjacielem, z którym mogła porozmawiać na każdy temat. Kumplem, "interesującym, inteligentnym człowiekiem z wybitnym poczuciem humoru".

Żałobę przeżyła dopiero w trakcie pandemii, która pozwoliła jej się wyciszyć, bo "wcześniejsze galopowanie było swego rodzaju wypieraniem refleksji".

Więcej newsów o gwiazdach, ekskluzywne materiały wideo, wywiady i kulisy najgorętszych imprez znajdziecie na naszym Instagramie!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »