Zmarł Edward Linde-Lubaszenko. Pożegnał go znany syn
Wczoraj, 8 lutego, Polska Agencja Prasowa poinformowała o śmierci Edwarda Linde-Lubaszenki. Tę smutną informację potwierdził syn aktora Olaf Lubaszenko. W emocjonalnym wpisie w mediach pożegnał swojego ojca.
"Żegnaj, tato" - napisał pod udostępnionym czarno-białym zdjęciem.
Edward Linde-Lubaszenko był cenionym aktorem, reżyserem oraz wykładowcą akademickim. Fani mogą pamiętać go z produkcji, takich jak: "Psy", "Róża", "Poranek kojota", "Sztos" oraz "Chłopaki nie płaczą".
Linde-Lubaszenko zmarł w wieku 86 lat.
Edward Linde-Lubaszenko nie miał prostego życia miłosnego. O jego dzieciach też było głośno
Edward Linde-Lubaszenko był czterokrotnie żonaty. Owocem jego małżeństwa z Asją Łamtiuginą jest syn Olaf, którego raczej nikomu nie trzeba przedstawiać. Mężczyzna poszedł w ślady znanego ojca i również związał swoje życie z branżą artystyczną. W reżyserowanych przez niego filmach wielokrotnie grał znany ojciec.
Linde-Lubaszenko był także związany z aktorką Beatą Paluch. Doczekał się z nią narodzin córki Beaty, która także postanowiła związać się z teatrem. Beata Chyczewska pracuje w białostockim środowisku artystycznym. Widzowie telewizyjni mogą także kojarzyć ją z seriali "Leśniczówka" oraz "Korona królów".
Edward Linde-Lubaszenko rzadko mówił o swoich pociechach. Starał się utrzymywać z nimi dobrą relację
O tym, że Edward Linde-Lubaszenko i Olaf Lubaszenko przez jakiś czas nie mieli dobrych relacji, wiadomo od dawna. Dopiero z czasem panowie zaczęli ze sobą więcej rozmawiać i doszli do porozumienia.
Niewiele wiadomo jednak o relacji aktora z jego córką Beatą. Linde-Lubaszenko w mediach dość powściągliwie mówił o tym, co ich łączy. W jednej wypowiedzi z humorem przyznał, że nie widuje córki zbyt często.
"Moja córka żyje na drugim końcu Warszawy. Nie widujemy się codziennie, więc ona jest pewnie zadowolona, bo prowadzi normalne życie rodzinne. Beata pracuje w teatrze w Białymstoku, ma 8-letnią córkę, która chodzi do szkoły, ma męża i to wszystko trzeba jakoś pogodzić. A jeszcze, gdybym ja się zwalił czasami na głowę, to by miała nieźle" - opowiadał lata temu w rozmowie z "Faktem".
Zmarły aktor starał się jednak zawsze poświęcać sporo czasu bliskim. Zapytany o to, jak często widuje się z wnuczką, odpowiedział:
"Wtedy tylko, kiedy można. Bardzo się z tą małą wnuczką lubimy".
Zobacz też:
Edward, Olaf i Marianna noszą różne nazwiska. Tajemnica aktorskiego rodu
Edward Linde-Lubaszenko miał cztery żony. Tylko jedną z nich do tej pory wspomina z sentymentem
Edward Linde-Lubaszenko nie spisał testamentu. "Nic po sobie nie zostawię"








