Maja Bohosiewicz zwierzyła się w sieci. "O życiu w kłamstwie"
Maja Bohosiewicz podzieliła się historią swojej marki. Już w pierwszym zdaniu wywołała wielkie emocje. Wspomniała bowiem, że przez pewien czas żyła w kłamstwie.
"Opowiem wam historię. Historię o życiu w kłamstwie. Ale nie tylko, bo też o rozwoju i o prawdzie" - napisała na Instagramie.
"Zaczęłam sprzedaż dokładnie od tej sukienki w kwiaty. Wyprzedała się w cztery minuty. Następna więc sukienkę uszyłam znowu w kwiaty. I kolejną. I następną. Czy lubiłam kwiaty? A w życiu. Kwieciste sukienki szły jak złoto, miały swoje wierne fanki i odbiorczynie" - dodała Maja.
Maja Bohosiewicz nie spełniła marzenia. Gdy odnalazła siebie, straciła klientki
Bohosiewicz zaznaczyła, że w najlepszym momencie sprzedawała nawet 600 sukienek dziennie. Niestety, nie była zadowolona z wzorów i coraz gorzej czuła się z podejmowanymi decyzjami.
"Miesiące mijały, kwiatki zostały, butik się otwierał, więc szłam (...) Kolejne decyzje niezgodne z moim ja, ale w duchu "pro klienckim". Ledy, kwiaty, róż, lustra, światełka, klatki dla ptaków, złoto, brakowało tylko na środku postawić kobietę z brodą" - tłumaczyła.
Maja Bohosiewicz postawiła na swoim i udało się
Bohosiewicz postawiła wszystko na jedną kartę. Stworzyła prostą kolekcję. Wydała masę pieniędzy i... została z pełnym magazynem.
"Dlaczego o tym mówię? Bo: warto tworzyć markę, której wartości i estetyka są zgodne z Twoim gustem. Inaczej prędzej czy później zaczniesz męczyć się, sprzedając coś, co nie jest o Tobie" - kontynuowała.
Historia Bohosiewicz ma szczęśliwy finał - jej marka po czasie odniosła sukces.
"Dla mnie to duża lekcja, żeby działać zawsze w zgodzie ze sobą (...)" - napisała.

Czytaj też:
Bohosiewicz wróciła do hotelu i się zaczęło. Obsługa zostawiła jej liścik. "Jakieś jaja"
Maja Bohosiewicz pokazała swój jadłospis. "Super proste, w mniej niż 20 minut"








