Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Bohdan Łazuka: Kobietom niczego nie żałował

Jest legendą sceny, estrady, kabaretu, wielkiego i małego ekranu. Mistrzem anegdoty o wielkim poczuciu humoru. Tylko rola męża Bohdanowi Łazuce (78 l.) nie zawsze wychodziła. Od spokojnego życia wolał życie cygańskie.

Miał cztery żony, choć twierdził, że żenił się... pięć razy! Pierwszą została Barbara Wrzesińska (79 l.). Poznali się w pracy, oboje byli bowiem młodymi aktorami Teatru Współczesnego w Warszawie. Ich małżeństwo rozpadło się po zaledwie... trzech miesiącach! - Rozstaliśmy się przez moją głupią, chorobliwą zazdrość - przyznał po latach aktor, pani Barbara zaś nazwała pierwsze małżeństwo... próbą generalną przed kolejnymi. I tak było. Wkrótce na jej drodze pojawił się Maciej Maciąg, starszy o 9 lat architekt.

Reklama

Drugi raz aktor stanął na ślubnym kobiercu u boku Danieli Pacholczyk, pięknej tancerki i solistki Teatru Wielkiego w Warszawie. Zaproszony na ślub aktor Kazimierz Rudzki (†65 l.) wypowiedział wówczas prorocze słowa: - Bohdanie, oczywiście, że przyjdę. Ale dopiero na twój... następny ślub! Potem przyszła proza życia, z którą pan Bohdan nie bardzo sobie radził. - Mieszkaliśmy w Warszawie w dwóch pokoikach ze ślepą kuchnią - wspominał w wywiadzie. - Dopiero po latach dotarło do mnie, że byłem egoistą, za mało się zajmowałem nią i domem.

Teraz Daniela mieszka w Santa Monica, w USA... Po tym rozstaniu znów intensywnie pracował i romansował. Ponoć średnio co trzy tygodnie przedstawiał przyjaciołom nową narzeczoną, oznajmiając uroczyście, zupełnie jak Edzio w "Małżeństwie z rozsądku": - Przyjaciele, żenię się! Niektórzy mówią, że słyszeli to nawet trzy razy w... tygodniu. A niektóre kobiety same prosiły go o rękę. Kiedy śpiewał piosenkę Jak mnie pożądają kobiety, śpiewał tak naprawdę o sobie. - Nigdy kobietom niczego nie żałowałem. Dlatego tak marnie wyglądam. Ale może też dlatego, że miałem kalendarz wypełniony na 2 lata do przodu - uśmiecha się aktor.

Dopiero lata 70. przyniosły mu pierwszą stabilizację w życiu prywatnym. Ożenił się z tancerką Małgorzatą Viresco. W 1973 roku urodził im się syn Adam, na którego punkcie aktor oszalał. Wkrótce jednak dała o sobie znać niespokojna, cygańska dusza. Po 6 latach aktor ponownie rzucił się w wir życia towarzyskiego. Jednak w roku 1980 znów został usidlony. Jego czwartą żoną została Renata Węglińska, modelka i projektantka. W 1983 zostali rodzicami córeczki, Olgi.

- Do stadła rodzinnego to ja się nie nadaję. Ze mną trudno wytrzymać. W domu byłem gościem. Wszystko było na głowie żony. Nie zajmowałem się córką... - przyznaje po latach Bohdan Łazuka. Mimo to w czwartym małżeństwie udało mu się wytrwać rekordowe 21 lat! Do rozwodu z panią Renatą doszło, bowiem artysta nie potrafił powstrzymać się przed kolejnym romansem. Jak opowiadał w wywiadach, skusiła go pewna piękna lekarka imieniem Anna.

W 2010 roku wrócił jednak do żony. Twierdził, że ożenił się ponownie - byłby to więc jego piąty ślub - choć jego córka tego nie potwierdziła. Z panią Renatą pozostawali z pewnością dobrymi przyjaciółmi. I żeby było tak nadal, zostali dość nietypowymi małżonkami. - Mieszkamy osobno, a spotykamy się, kiedy chcemy. Teraz już wiem, że małżeństwo jest przereklamowane. To właśnie Renata potwierdziła moją teorię, że wystarczy się rozwieść, aby było udane - twierdzi aktor i podsumowuje samokrytycznie:

- Przy pierwszej żonie byłem chorobliwie  zazdrosny. Przy drugiej byłem za mało opiekuńczy. Przy trzeciej za bardzo się rozglądałem za innymi kobietami. A przy czwartej... wszystkie te wady pojawiły się naraz. Dopiero potem zrozumiałem, że najważniejsza jest rodzina!

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Dowiedz się więcej na temat: Bohdan Łazuka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje