Edyta Bartosiewicz do tej pory unikała programów rozrywkowych. Chociaż producenci "The Voice of Poland" od lat o nią zabiegali, dopiero teraz zdecydowała się przyjąć ich propozycję.
Edyta Bartosiewicz wreszcie się zdecydowała
W 17. sezonie dołączyła do Kuby Badacha, Barona i Tomsona oraz Michała Szpaka w jury programu.
Nagrania odcinków z przesłuchaniami z ciemno już się rozpoczęły, więc Edyta Bartosiewicz mogła podzielić się swoimi pierwszymi wrażeniami z planu.
Artystka przyznała, że długo biła się z myślami, głównie z powodu obaw, jak sobie poradzi w gronie jurorów, którzy mają już spore doświadczenie. W przypadku Barona i Tomsona obejmuje ono aż 15 edycji. Dla Michała Szpaka jest to siódma edycja, a dla Kuby Badacha trzecia.
Edyta Bartosiewicz ujawnia kulisy "The Voice of Poland"
Na szczęście, jak ujawniła Bartosiewicz w rozmowie z Plejadą, koledzy z jury przyjęli ją bardzo serdecznie:
"To jest dla mnie absolutnie nowe doświadczenie. Chociaż zaproszenie do programu miałam od pierwszej edycji, ale tak jak wspomniałam już wielokrotnie, dopiero teraz poczułam się gotowa, żeby udzielać innym artystom rad od siebie, bo też swoje przeszłam. Spodziewałam się, że będzie trudniej w dopasowaniu się tutaj do całej organizacji, a to przyszło tak lekko, bo tu jest niezwykła atmosfera. Bardzo wspierająca, bardzo przyjazna - z chłopakami z Michałem, z Alkiem, Tomkiem i Kubą".
Jak wiadomo, relacje między jurorami są kluczowe dla atmosfery w "The Voice of Poland". Muszą się też spierać i przekomarzać, to niejako należy do ich służbowych obowiązków. Jak ujawnia Bartosiewicz, nie mogła trafić na lepszy skład:
"Stworzyliśmy naprawdę fajny team. Bardzo mi się podoba poczucie humoru każdego z szanownych panów. Michał na przykład z Kubą kontrują na maksa (...). Po czym potem jest podanie ręki, przytulenie. Mam wrażenie, że tworzy się jakaś taka niezwykła więź między nami, co przekłada się też na komfort artystów, którzy tutaj występują, którzy przyszli do programu, żeby coś zrobić, żeby osiągnąć swój sukces".
Edyta Bartosiewicz nie spodziewała się aż takich emocji
Nie każdy wytrzymuje emocje w "The Voice of Poland". Urszula Dudziak, która zasiadała w fotelu jurorskim podczas 11. edycji, stwierdziła w rozmowie z Pudelkiem, że to nie na jej nerwy:
"Widziałam tę rozpacz, jak przegrywali. Nie chcę być częścią tej energii".
Edyta Bartosiewicz też, jak sama wyznała, jest zaskoczona poziomem emocji. Jak dała do zrozumienia w rozmowie z Plejadą, wszystko bardzo przeżywa i czasem nie może powstrzymać łez:
"Wzruszenia są potworne. Tu były dwie osoby, które mnie rozłożyły na łopatki. [Płynęły łzy] tak, ale ja mam coś takiego, że nie umiem wytrzymać tak do kamery, więc w ogóle chowam się z twarzą, spuszczam wzrok, ale im bardziej spuszczam wzrok, to kamery mnie jeszcze bardziej dopadają i chcą to pokazać. Wiadomo, w programie są emocje i to najbardziej kręci ludzi. My chcemy też to wyciągnąć z siebie samych i z uczestników, ale zdarzają się też fajne takie śmieszne momenty".
Zobacz też:
Bartosiewicz latami unikała współpracy z TVP. Teraz tłumaczy, dlaczego przyjęła propozycję stacji
Karwan zabrała głos ws. Bartosiewicz. Tak zareagowała na jej dołączenie do "The Voice of Poland"
Edyta Bartosiewicz nie wybiera się na emeryturę. "Nie wiem, jak długo to potrwa"








