Po tej nocy życie Sylwii Peretti nieodwracalnie się zmieniło
Sylwia Peretti zyskała rozpoznawalność jako jedna z bohaterek programu "Królowe życia". Od czasu udziału w "Kuchennych rewolucjach" kobieta przeszła wyraźną przemianę, a za sprawą nowego związku jej status materialny znacząco się poprawił.
Celebrytka często chwaliła się w sieci swoim wystawnym stylem życia. Wszystko zmieniło się po nocy z 14 na 15 lipca 2023 roku, kiedy to tragicznie zmarł jej ukochany syn Patryk. Pogrążona w żałobie matka była z nim blisko związana, wspólnie angażowali się też w akcje pomocowe dla najmłodszych.
Po tak trudnym dla niej wydarzeniu Peretti właściwie niemal zniknęła z mediów. Jej wpisy na Instagramie sprowadzały się przede wszystkim do wspomnień związanych z utraconą pociechą.
Niedawno obchodząca za kilka dni 45. urodziny gwiazda wydała książkę, w której w wywiadzie rzece opowiada o swoim trudnym doświadczeniu. W wywiadzie przy okazji premiery zaskoczyła natomiast szczerym wyznaniem o planowaniu potomstwa.
Peretti zastanawiała się nad potomstwem. "Myślałabym, że to Patryk wrócił"
Celebrytka przyznała, że ludzie sami ją pytali, czy zamierza jeszcze mieć pociechy. Peretti nie mogła tego zrozumieć.
"Jak może ktokolwiek zapytać drugiej kobiety po stracie dziecka, która ma 44 lata, czy chce być jeszcze mamą? (...) A co, gdybym ja nie mogła mieć dzieci?" - zastanawiała się na głos w podcaście Wiktora Słojkowskiego.
Prowadzący odparł, że zapewne wtedy otoczenie namawiałoby ją do adopcji. Z uwagi na to, że kobieta regularnie pomaga domom dziecka, taka decyzja byłaby dla niej jeszcze trudniejsza.
"To co, ja mam wybrać jedno z tych dzieci, kiedy one wszystkie do mnie 'ciociują'?" - pytała retorycznie.
W końcu jednak wyjawiła, że w pewnym momencie myśl o potomstwie rzeczywiście przemknęła jej przez głowę.
"Nie będę mówić, że (...) nie przeszło mi to gdzieś tam po drodze przez głowę, ale tak jak napisałam w książce: ja bym myślała, że to Patryk wrócił" - powiedziała szczerze.
Sylwia Peretti nie wyklucza kolejnego potomstwa. "Byłabym najszczęśliwsza"
Świadoma swojej przeszłości i żałoby, która nigdy do końca jej nie opuści, Peretti nie chciałaby obarczać tym nikogo innego, a zwłaszcza swojej ewentualnej pociechy.
"Ja bardzo chciałam Patryka, bardzo czekałam na (...) [niego - przyp. red.], bardzo byłam szczęśliwa, (...) to była moja rola życia. Natomiast nie umiałabym tej miłości zamknąć inną miłością. (...) A co, gdybym spojrzała temu (...) [dziecku] w oczy i pomyślała: 'Patryk wróciłeś'? Przecież to byłoby nieuczciwe zarówno dla niego, jak i dla niej" - dzieliła się swoimi refleksjami.
Mimo to gdyby okazało się, że spodziewa się potomstwa, zapewne i tak ogarnęłaby ją wielka radość.
"Nie mówię, że jakby się zdarzyło, to nie byłabym szczęśliwa. Być może byłabym najszczęśliwsza na świecie i pewnie próbowałabym, albo może samo by przyszło, pokochać ją tak od pierwszego wejrzenia. Na pewno bym pokochała" - dodała.
Zobacz też:
Niecodzienne sceny u Sylwii Peretti. Zamknięta na cmentarzu chciała skakać przez bramkę
Sylwia Peretti potwierdziła doniesienia. Napisała list pożegnalny, chce już tylko jednego







