Aż iskrzy w "Królowej przetrwania". Na pierwszy plan wyszła zwłaszcza jedna uczestniczka
Dwa poprzednie sezony "Królowej przetrwania" dobrze pokazały, jakiego typu jest to show. Bardziej od zadań i wyników konkurencji liczą się w nim znane nazwiska uczestniczek i spięcia, do jakich między nimi dochodzi.
Po dwóch odcinkach na główną bohaterkę sporów wyrasta Karolina Pajączkowska, która złapała wspólny język tylko z Dominiką Serowską. A że ta odpadła szybko, bo jako pierwsza, to w pamięci widzów pozostały przede wszystkim jej nieprzyjemne wymiany zdań z Anią Sowińską czy Agnieszką Grzelak.
Sporo mówi się też o tym, jak w nowej roli (nie) radzi sobie Małgorzata Rozenek. Ale co uważniejsi odbiorcy z pewnością zauważyli też nieco ironiczny sposób, w jaki została przedstawiona Maja Rutkowski.
Ona sama też zresztą nie mogła tego przemilczeć.
Maja Rutkowski wystąpiła bez męża, a teraz nie kryje żalu. Nie tak to sobie wyobrażała
Każda z pań biorących udział w programie otrzymała własny krótki materiał, w którym przybliżona została ich sylwetka. Również i Maja miała okazję opowiedzieć coś o sobie.
Nie da się jednak ukryć, że ważne znaczenie dla rozpoznawalności kobiety w show-biznesie miała działalność jej sławnego męża, Krzysztofa Rutkowskiego. Żona określiła go jednym z najbardziej znanych w swoim fachu nie tylko w kraju nad Wisłą, ale i na świecie.
We własnym kontekście influencerka chciała pochwalić się popularnością w sieci, o której świadczą przede wszystkim liczby, tj. wyświetlenia publikowanych przez nią materiałów. Niestety zaczęła mieszać się w przytaczanych cyferkach i to oczywiście właśnie ten fragment pokazała produkcja.
Rutkowski powiedziała wprost, co o tym sądzi.
"W ogóle mi się nie podoba. Tę prezentację nagrywaliśmy około dwóch godzin, a pokazano kilka sekund" - narzekała w rozmowie z "Super Expressem".
Maja Rutkowski nie kryje zawodu. Wyraźnie o to prosiła, ale ją zignorowali
Rutkowski ponoć powiedziała na planie o wiele więcej, podkreślając swoje osiągnięcia w innych dziedzinach życia prywatnego i zawodowego.
"Ja jestem przede wszystkim kobietą biznesu i sukcesu, mamą, prowadzę firmę, zajmuję się (...) [pociechami - przyp. aut.], prowadzę social media. A tutaj, nie będę już cytować, pokazali, że nie wiem, ile mam wyświetleń" - żaliła się.
Ponoć jej prośby w stosunku do ekipy realizacyjnej nie zostały wysłuchane.
"Byłam może zmęczona. Były duble, prosiłam dziewczynę, z którą to nagrywałam, żeby tego nie pokazywali. To jest trochę (...) [niemiłe]" - zdradziła kulisy.
Mimo swoich negatywnych odczuć Rutkowski godzi się z tym, że tak po prostu wygląda telewizja.
"Rozumiem, że to program rozrywkowy. Niech tak będzie" - skwitowała.
Zobacz też:
Potwierdziły się plotki. To dzieje się za zamkniętymi drzwiami Rutkowskich








