W życiu Kubickiej dużo się dzieje. Nie kryje ekscytacji
W życiu Sandry Kubickiej jak zawsze dużo się dzieje. Influencerka jest bardzo aktywna w social mediach, a w drugiej połowie lipca doszły do tego jeszcze obszerne wywiady, którymi postanowiła zapanować nad narracją snutą wokół jej osoby.
Jeszcze pod koniec miesiąca zdradziła, że w jej życiu zawodowym szykują się ekscytujące zmiany, które napawają ją optymizmem. Parę dni później cieszyła się natomiast pierwszą w życiu sesją okładkową w pewnym magazynie.
Wygląda na to, że obecnie wszystko świetnie się jej układa, na czele ze sferą osobistą. Od kilku miesięcy 31-latka spotyka się bowiem z Adamem Zaorskim, u boku którego chyba nie mogłaby być szczęśliwsza. To on wspiera ją w procesie metamorfozy, który również regularnie relacjonuje na Instagramie.
Tym bardziej zadziwia więc wyznanie, na które zdobyła się teraz Sandra. Tego ludzie o niej nie wiedzieli.
Kubicka w szczerym wyznaniu o przeszłości. Nawet ludzie z otoczenia nie dowierzają. "Mówię prawdę"
Wieści od Kubickiej nadeszły w ostatni poniedziałek sierpnia niemal w samo południe.
"Jutro jest 1 września, dzieciaki jutro wracają do szkół. Ja jeszcze nie wiem, co to znaczy, ale pamiętam, co to znaczy" - mówiła mama dwuletniego Leonarda.
Modelka postanowiła zdradzić swoim obserwatorom co nieco na swój temat. Z tego chyba mało kto zdawał sobie sprawę.
"Pamiętam tę ekscytację. Ja w ogóle byłam kujonem, lubiłam chodzić do szkoły i nie płakałam, że wakacje się kończą. Ja się cieszyłam, że (...) mogę wrócić do szkoły, że mogę odrabiać lekcje..." - wyjawiła Sandra.
Najwyraźniej obecna w pomieszczeniu, ale niewidoczna w kadrze współpracowniczka Kubickiej nie dowierzała jej słowom.
"Co tak na mnie patrzysz? Mówię prawdę. Ty tak nie miałaś?" - zwróciła się do niej influencerka.
Kubicka zdobyła się na szczere wyznanie. Po tym, co się stało, kompletnie się załamała
Wygląda na to, że przeszłe predyspozycje i zamiłowanie do konkretnych przedmiotów bardzo jej się obecnie przydaje.
"Ja na przykład kochałam matematykę. Miałam szóstkę z matmy. Dlatego umiem w cyferki, Excelki. Jestem na dobrym stanowisku, że tak powiem" - mówiła ze śmiechem na InstaStories.
Zgodnie z jej opowieścią Sandra zawsze należała do najlepszych uczennic w klasie. Nic dziwnego, że tak bardzo przeżyła swoje jednorazowe "potknięcie".
"Ja byłam takim prymusem - bo prymus to chyba lepsze słowo niż kujon - że jak raz nie miałam czerwonego paska na świadectwie, to się załamałam. Załamałam się. Ja miałam czerwone paski na świadectwie. (...) Mam nadzieję, że mój syn pójdzie w moje ślady" - wyznała.
Według niej samej Kubicka może być stanowić świetny przykład dla najmłodszych.
"Zawsze powtarzam, że dobre oceny w szkole to szpan i że w ogóle szkoła była super. Tęsknię za szkołą, dlatego zapisałam się znowu na różne kursy. (...) Jeżeli jesteście rodzicami i macie (...) [pociechy - przyp. aut.], które nie lubią chodzić do szkoły, to możecie im pokazać moje storki i powiedzieć: 'Zobaczcie, Sandra na przykład uwielbiała chodzić do szkoły. Nic w tym złego, nic wstydliwego'" - zachęcała.

Zobacz też:
Sandra Kubicka po południu zaskoczyła słowami. A jednak nie jest tak pięknie. "Trzymam się z daleka"
Smutna prawda o Sandrze Kubickiej. Takie są prawdziwe kulisy jej wyjazdu do Miami
Mama Sandry Kubickiej przekazała smutne wieści. Jednak nie traci nadziei








