To nie są dobre wieści dla Joanny Kurskiej. Przykry półfinał sprawy
To nie są dobre wieści dla Joanny Kurskiej. Sprawa, która ciągnie się od początku 2024 roku, właśnie doczekała się półfinału. Właśnie oddalono w całości jej powództwo przeciwko TVP oraz szefowi programu "19:30", Pawłowi Płusce.
Aby jednak poznać sedno sprawy, trzeba cofnąć się do 2024 roku, kiedy to serwis Onet opublikował rzekome wyliczenia zarobków Joanny Kurskiej. Kwoty nie były małe i robiły wrażenie, bowiem za 13 miesięcy pracy na Woronicza miała otrzymać aż 1,53 mln złotych brutto.
Żona Jacka Kurskiego, natychmiast zdementowała te doniesienia.
"Ani jako dyrektor programowa TVP, ani jako producent "PnŚ" nie miałam takiej pensji. Moje wynagrodzenie było zawsze zgodne z widełkami siatki wynagrodzeń pracowników TVP. Nie zarabiałam nigdy więcej niż moi poprzednicy. Jako dyrektor programowa zarabiałam 23 tysiące złotych brutto miesięcznie, tyle ile zarabiał mój poprzednik Sławomir Zieliński" - pisała wówczas na Instagramie.
Jednak niespodziewany krok wobec Kurskiej padł ze strony... samej TVP. W programie informacyjnym "19:30", podano, że zarabiała 5-krotnie wyższą kwotę niż mówiła - 117 tys. złotych.
To mocno rozwścieczyło Joannę, która złożyła pozew przeciwko TVP i szefowi wydania "19:30" Pawłowi Płusce. Oczekiwania? Przeprosiny i 100 tys. zł zadośćuczynienia.
Niestety, żądania Joanny Kurskiej zostały oddalone, choć jeszcze nie wszystko stracone.
We wtorek TVP przekazała wieści ws. Joanny Kurskiej. Przegrała
We wtorek TVP przekazała oficjalny komunikat. Niestety warszawski sąd nie podzielił jej argumentacji.
"14 lipca br. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił w całości powództwo Pani Joanny Kurskiej, w którym domagała się przeprosin w związku z podaniem w programie informacyjnym '19.30' informacji, że zarabiała ona w TVP kwotę ponad 117 tys. zł miesięcznie. Oprócz przeprosin za naruszenie dóbr osobistych Joanna Kurska domagała się od Telewizji Polskiej oraz Pawła Płuski, kierownika redakcji '19.30', również zadośćuczynienia w kwocie 100 tys. zł" - przekazała Telewizja Polska.
Warto podkreślić, że wyrok nie jest prawomocny, więc Joanna Kurska może się od niego odwołać.
Joanna Kurska komentuje decyzję. Odpowiada wprost; "Będę się odwoływać"
Joanna Kurska niewiele czekając na rozwój wydarzeń, postanowiła skomentować całą sytuację na Instagramie.
Podkreśliła oficjalnie, że nie zgadza się z takim obrotem spraw i sugeruje, że taka, a nie inna decyzja miała zostać podjęta specjalnie ze wzgląd na powiązania jej i męża.
"Skandaliczna decyzja sądu (...) TVP nigdy nie przedstawiła żadnego dowodu na to, że zarabiałam rzekome 117 tys. zł miesięcznie. Nigdy tyle nie zarabiałam i nigdy na moje konto nie wpłynęła taka pensja. (...) Sędzia Beata Taradajczyk uznała, że w ocenie sądu chodziło "o pewien rząd wielkości a nie konkretną kwotę (...) Wyrok nie jest prawomocny. Oczywiście będę się odwoływać" - napisała Joanna Kurska.
Zobacz też:
Rafał Brzozowski podsumował swoją relację z Kurskimi. Uciął wszelkie plotki
Doda wymownie o relacjach z Joanną Kurską. Co za słowa








