Kora nie zostawiła testamentu. Zamieszanie trwa do dziś
Kora miała dość skomplikowane życie uczuciowe, jednak mężów - tylko dwóch. Pierwszy z nich, Marek Jackowski, to założyciel zespołu Maanam - mimo rozwodu para przez kolejne dekady tworzyła razem na scenie muzycznej, aż do 2008 roku. Z tego związku urodził się pierwszy syn artystki - Mateusz Jackowski.
Wokalistka poznała Kamila Sipowicza w latach siedemdziesiątych, ale jego żoną została dopiero w 2013 roku. W międzyczasie para doczekała się syna - Szymona. Olga zmarła pięć lat po drugim ślubie, lecz nie zostawiła testamentu.
Z prawnego punktu widzenia sprawa wydaje się prosta - majątek po Korze powinien zostać podzielony na trzy równe części: dla jej drugiego męża oraz obu synów. Niestety, jak w 2025 roku wyznał Mateusz Jackowski, komplikacje dotyczą dorobku muzycznego jego rodziców i praw do nich. Przez to spór trwa do teraz.
Starszy syn Kory nie krył goryczy. Teraz milczenie przerywa Kamil Sipowicz
W zeszłym roku syn Kory i Marka Jackowskiego tłumaczył w "Fakcie", że sprawa z Kamilem Sipowiczem dotyczy nie tylko samego spadku, ale całego dorobku artystycznego jego rodziców i praw autorskich do ich muzyki. Jak zaznaczył, stara się wyjaśniać nieporozumienia, jednak nie ma dobrej relacji z ojczymem.
"To są nieprzyjemne rzeczy, ale nie ma wyjścia, tu przecież chodzi o Maanam, o dorobek moich rodziców. A Kamil traktuje ich twórczość jak swoją własność" - mówił z goryczą Mateusz.
Wtedy zapewniał, że chciałby zakończyć sporne sprawy jak najszybciej. Żałował, że nie może po prostu "normalnie porozmawiać" z Sipowiczem. Teraz dla odmiany milczenie przerwał ten drugi. W rozmowie z RMF FM żali się, że wszystko tak długo się ciągnie.
"Jestem w tej chwili w dość przykrej sytuacji. Muszę bardzo często odwiedzać sądy. Sprawy nie zostały uporządkowane" - mówi drugi mąż Kory, dodając, że nie może odetchnąć od czasu odejścia małżonki.
To dlatego Kora nie zostawiła testamentu. Powód zadziwia
Sytuacja Sipowicza jest oczywiście nie do pozazdroszczenia. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że Kamil sam sprowadził ją na siebie. W wywiadzie wyznał, że jego żona nie spisała testamentu, bo oboje unikali rozmów na tematy związane z jej odejściem.
"Ta śmierć była cały czas między nami, to po co jeszcze o niej gadać, prawda?" - zapytał retorycznie.
Dodał też, że jego zdaniem o testamencie z artystką mogłaby raczej rozmawiać jej przyjaciółka, a nie on. Jak stwierdził, po prostu nie chciał martwić żony. Niestety teraz odczuwa efekty tej decyzji.
Zobacz też:
Kochali się, ale nie umieli ze sobą żyć. Ich tajemnice dopiero teraz wychodzą na jaw
Sipowicz przerwał milczenie nt. małżeństwa z Korą. Żałuje, że się z nią nie pożegnał
Tak wyglądały ostatnie chwile Kory. Sipowicz wrócił do trudnych wspomnień








