Marek Jackowski miał za sobą zakończony związek z Ewą Janicką, po rozstaniu z którą pogrążył się w rozpaczy, gdy los postawił mu na drodze 19-letnią Olgę Ostrowską. Przyszła do Piwnicy pod Baranami na koncert zespołu Vox Gentis ze swoim chłopakiem, Ryszardem Terleckim, ale wyszła z Markiem...
"Wydawał mi się prawdziwym, silnym mężczyzną, a nie chłopcem jak inni moi absztyfikanci" - opowiadała cztery dekady później w rozmowie z "Galą".
Po nocy, którą po koncercie w Piwnicy spędzili razem, na rok zniknęli sobie z oczu. Jackowski po prostu wrócił do Łodzi, gdzie studiował anglistykę na tamtejszym uniwersytecie, Kora (pseudonim ten przyjęła rok wcześniej w drodze na zlot w Mielnie) została w Krakowie.
"Wiem, że mnie szukał. I w końcu znalazł" - wspominała legendarna gwiazda na kartach książki "Kora, Kora. A planety szaleją".
Kora i Marek Jackowski klepali biedę, ale najważniejsze było, że są razem
Kora i Marek pobrali się pod koniec 1971 roku, kilka miesięcy później urodził się ich syn Mateusz. Nie jest tajemnicą, że klepali biedę, ale wcale się tym nie przejmowali.
"Najważniejsze było dla nas po prostu życie razem, spotkania z przyjaciółmi i muzyka" - wyznała Kora po latach w cytowanym już wywiadzie.
Mąż imponował jej swoim uporem i konsekwencją. Ciągle mówił, że kiedyś założy zespół, o którym będzie bardzo głośno. Wiosną 1975 roku razem z Milo Kurtisem założył Maanam, a Kora wpadła na pomysł, by dołączyć do zespołu. Gdy po raz pierwszy zaśpiewała piosenkę "Jest taka pora", stało się jasne, że grupa nie może bez niej istnieć.
Maanam odniósł ogromny sukces. O ile na scenie i w studiu nagraniowym Kora i Marek tworzyli parę niemal idealną, o tyle w życiu prywatnym nie potrafili się dogadać. Kłócili się o drobiazgi, zaczęli schodzić sobie z drogi. O awanturach, do jakich dochodziło za zamkniętymi drzwiami ich mieszkania, krążyły legendy.
Kora dopiero po śmierci Marka przyznała, że bardzo się na nim - jako mężczyźnie - zawiodła.
"Kiedy go poznałam, zrobił na mnie wrażenie niezwykłego człowieka. Dopiero potem, jak się pobraliśmy i zaczęliśmy przebywać ze sobą dzień i noc, okazało się, że jest najnormalniejszym człowiekiem na świecie. Rozczarowałam się i to mnie do niego zraziło" - powiedziała w wywiadzie dla "Vivy!".
Kora latami ukrywała przed mężem, że nie jest ojcem jej młodszego syna
Gdy w 1984 roku Jackowscy zdecydowali się formalnie zakończyć swe małżeństwo, Kora od dawna już była w związku z Kamilem Sipowiczem, z którym doczekała się syna, którego Marek bardzo długo uważał za własnego. O tym, że Szymon jest dzieckiem jego sąsiada, muzyk dowiedział się w trakcie rozwodu.
"Kochał Korę i nie mógł sobie poradzić z tym, że go zostawiła, wybierając innego mężczyznę" - twierdzi autorka biografii muzyka Anna Kamińska.
Mało kto wie, że dopiero dekadę po rozstaniu Kory i Marka Szymon wystąpił do sądu o ustalenie, kto tak naprawdę jest jego ojcem.
"Poddaliśmy się badaniom genetycznym, jednym zresztą z pierwszych w Polsce, z których wyszło jednoznacznie, że Szymon jest moim synem. Marek przyjechał na rozprawę po to, by zmienić Szymonowi nazwisko i dokumenty" - wspominał Kamil Sipowicz w rozmowie z autorką książki "Głośniej! Historia twórcy Maanamu".
"Sędzina zapytała, czy zgadza się, by wpisać w dokumenty, że Szymon nie jest jego synem. Zawahał się przed udzieleniem odpowiedzi. Sędzina zaproponowała jeszcze jedno badanie genetyczne, a on na to, że nie, niech zostanie tak, jak jest" - dodał, sugerując, że Jackowski nie mógł pogodzić się z faktami, bo po prostu kochał Szymona jak własne dziecko.
Kora chciała wziąć na wychowanie jedną z córek byłego męża
Niedługo po rozstaniu z Korą Marek związał się z Katarzyną Krupicz, która w 1991 roku została jego drugą żoną. Byli jeszcze małżeństwem, gdy Jackowski zakochał się w młodszej od niego o 28 lat Ewie Święs. Ożenił się z nią natychmiast po rozwodzie z Kasią, a niespełna pół dekady po ślubie mieli już trzy córki.
Jackowski zamieszkał ze swoją nową rodziną w Zakopanem w "Jaśminie" - starym domu z widokiem na Giewont. Kora, zanim się poróżnili, często wpadała do byłego męża. Podczas jednej z wizyt w "Jaśminie" zaproponowała Markowi i Ewie, że weźmie ich średnią córkę - Palomę - na wychowanie.
"Kora bardzo chciała mieć córkę. Kiedyś powiedziała Markowi, że może przygarnąć jedną z jego córek do siebie na jakiś czas. Chodziło o Palomę, która miała jako mała dziewczynka dużo uroku. Kora wymyśliła sobie, że weźmie ją do Warszawy, pośle do dobrej szkoły, zajmie się nią i da jej wszystko, co najlepsze w wielkim mieście" - twierdzi autorka biografii muzyka.
Kora nigdy nie pogodziła się ze śmiercią Marka. "Zabrał ze sobą kawał mojego życia"
Kora nie lubiła trzeciej żony Marka. Nie mogła znieść, że Ewa robi z nim, co tylko chce. Często podburzała Jackowskiego przeciwko niej, ale nie chciał jej słuchać. Kochał matkę swych córek ponad wszystko. Zerwał w końcu kontakt z Korą, przeprowadził się z ukochaną do San Marco di Castellabate we Włoszech, gdzie zmarł na zawał serca 18 maja 2013 roku.
"Kiedy odszedł, zrobił ogromną wyrwę w moim życiorysie, ogromną wyrwę w moim ciele, w sercu. Zabrał ze sobą wielki kawał mojego życia. Nie ma go już i coś z tym trzeba zrobić, ale nie udaje mi się. Im dalej od jego śmierci, tym bardziej za nim tęsknię" - wyznała Kora, wspominając go w rozmowie z "Vivą!".
Wokalistka i poetka przeżyła swego pierwszego męża o pięć lat. Odeszła 28 lipca 2018 roku.
Źródła:
1. Książka A. Kamińskiej "Głośniej! Marek Jackowski. Historia twórcy Maanamu", wyd. listopad 2023
2. Wywiady z Korą: "Viva!" (styczeń 2015), "Pani" (2001), "Gala" (marzec 2011)
3. Książka K. Sipowicza "Kora, Kora A planety szaleją", wyd. 2011
Zobacz też:
Kora Jackowska: Poruszające jak dziś wygląda jej grób. Fani martwią się o jedno
Kora i Marek Jackowski. To nie romanse ostatecznie popsuły ich relację
Synowie Kory trzymają się z dala od show-biznesu. Znienacka zrobili wyjątek
Kora i jej burzliwe życie uczuciowe. O romansie z Ryszardem Terleckim w Krakowie krążyły legendy








