Afera wokół "Nigdy w życiu!" - tak się zaczęło
Od ponad tygodnia cały kraj żyje aferą dotyczącą obsadzenia roli Tosi w kontynuacji filmu "Nigdy w życiu". W ubiegłym tygodniu Joanna Jabłczyńska, która grała Tosie 22 lata temu z ubolewaniem wyznała, że nie pojawi się w nowym filmie jako córka głównej bohaterki. Jest jej żal, bo dostała scenariusz, przedstawiono jej filmowego partnera, pokazano harmonogram nagrań, a potem kontakt się urwał. Kiedy prosiła produkcję, by oficjalnie zakomunikowano w mediach, że Tośkę zagra inna aktorka, to zupełnie zignorowano Jabłczyńską. Było jej przykro, że musi się na ściankach i wydarzeniach branżowych jest pytana o film i tłumaczyć z decyzji produkcji.
Po tych słowach fani filmu ruszyli ze słowami wsparcia. Jabłczyńska dopytywana o szczegóły ujawniła, że Tośkę zagra Żulewska.
Afera wokół "Nigdy w życiu!". Oświadczenie Grocholi i głos Szelągowskiej
W niedzielę Katarzyna Grochola zamieściła w sieci oświadczenie, w którym napisała, że podejmie kroki prawne wobec Jabłczyńskiej za rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji. Szybko jednak musiała wpis usunąć.
Kolejnego dnia odezwała się w mediach córka Grocholi Dorota Szelągowska, która w bardzo niewybredny sposób wylała swoje żale. Internauci nie szczędzili kąśliwych uwag Szelągowskiej. Kolejne dno przynoszą zaskakujące kroki postaci zamieszanych w sprawę. To zapewne jeszcze nie koniec.
Afera wokół "Nigdy w życiu!". Łepkowska wskazuje co poszło nie tak
W dyskusji zabrała też głos producentka Blanki Poksińskiej. Producentka programów telewizyjnych m.in. dla TVN-u, Polsatu i TVP, podzieliła się na Facebooku swoją oceną afery wokół kręcenia nowej części "Nigdy w życiu!". Podkreśliła przede wszystkim komunikacyjną i wizerunkową porażkę producentów filmu..Jej zdaniem brak angażu dla Joanny Jabłczyńskiej nie był czymś wyjątkowym, ponieważ odmowy w branży aktorskiej są codziennością. Prawdziwy skandal wywołał jednak sposób rozegrania całej sytuacji. Aktorka po długim procesie dowiedziała się o braku roli, a następnie usłyszała, że przegrała casting, o którego istnieniu nawet nie wiedziała.
Pod jej wpisem odezwała się Ilona Łepkowska, która przed dwoma dekadami napisała scenariusz do "Nigdy w życiu!"
"Dokładnie o to chodzi w tej aferze - o komunikację. Jasne zakomunikowanie Joasi, że jest kilka kandydatek (jeśli istotnie tak było), potem uprzejme i z klasą poinformowanie o decyzji producentów i reżysera. I nie byłoby całej afery. Żal u niektórych widzów pewnie by pozostał, ale sprawa by ucichła" - oceniła Łepkowska.
Scenarzystka zna Jabłczyńską i doskonale wie, że aktorka ma wykształcenie prawnicze i poza filmami zajmuje się sprawami wizerunkowymi.
"W całej tej historii poza oceną działań osób związanych z produkcją filmu jest ważne jeszcze jedno - że Joanna Jabłczyńska jest prawniczką, specjalistką od wizerunku m.in. osób publicznych w mediach. I ona, w odróżnieniu od pozostałych »osób dramatu«, waży słowa, bo wie, jak są ważne, gdy są wypowiadane publicznie" - zauważyła.
Czytaj też:
Szelągowska przeprosiła Jabłczyńską, ale oni i tak wiedzą swoje. Już wydali werdykt
Jabłczyńska nie wytrzymała. Odpowiada Szelągowskiej: Poproś Mamę o całość
Jabłczyńska już wie, kto zamiast niej zagra Tosię w "Nigdy w życiu 2". Apeluje do twórców
Gorzkie słowa Joanny Jabłczyńskiej. Tak podsumowała nowe "Nigdy w życiu"








