Jan Lubomirski-Lanckoroński wywołał nowe zamieszanie
Jan Lubomirski-Lanckoroński wykorzysta każdą okazję, by pochwalić się szlachetną historią swojej rodziny. Czasem jednak się w tym zapędza - jak ostatnio, gdy w wywiadzie dla Jastrząb Post wspomniał, że słynna "Pieśń o narodzeniu..." Franciszka Karpińskiego jest "prywatną domową kolędą" Lubomirskich.
Jak jednak wskazują badacze tematu, w tym profesor Roman Soból, Waldemar Smaszcz, Marek Dyżewski czy Danuta Zawadzka, sprawa jest bardziej skomplikowana, a okoliczności powstawania pieśni Krasińskiego historycznie bardziej związane są z Białymstokiem i posiadłością Izabeli Branickiej.
W czasie powstania serii pieśni przebywał Białymstoku, w posiadłości Izabeli Branickiej z Poniatowskich. To także w Białymstoku w 1792 roku po raz pierwszy wykonano utwór. Wydany wtedy w pobliskim Supraślu pierwodruk całej serii najpierw był prezentem imieninowym dla Stanisława Augusta Poniatowskiego, a obecnie znajduje się w białostockiej Książnicy. A jeżeli chodzi o to, do kogo były kierowane pieśni, to w liście do Marcina Poczobuta, rektora Akademii Wileńskiej, Franciszek Karpiński pisał: "przyłączam moje pieśni dla pospólstwa, które tu zrobiłem".
Jak pisze Zawadzka w tekście "Karpiński - wchodnia czułość serca", w "Pieśni o narodzeniu..." - "nie unikał i tutaj tonów antymagnackich", bo "od dawna czynił lud bohaterem swojej poezji". Oczywiście wchodzimy tutaj w sferę literaturoznawczych interpretacji, jednak intencja twórcy wydaje się dość jasna.
Równie wielkie zamieszanie Jan wywołał przy okazji ostatniego WOŚP-u. Ogłoszenie o treści "Fundacja Książąt Lubomirskich przekazuje na WOŚP wyjątkowy zestaw: grafikę autorstwa Pablo Picasso oraz spotkanie z Księżną i Księciem Lubomirskimi-Lanckorońskimi" przez wielu została zrozumiana opacznie.
Jak szybko zostało to sprecyzowane przez samego Lubomirskiego w rozmowie z Plejadą, chodziło o "powielenie, ale nie przeze mnie ani moich pracowników, tylko przez odpowiednie do tego studio, które dostało właśnie taki certyfikat od spadkobierców Picassa". Teraz zrobiło się głośno o nowej kwestii.
Jan Lubomirski-Lanckoroński za bardzo lubi swój tytuł?
Na swoim Instagramie Jan nie jest nazywany inaczej, jak tytułem "książę". W wywiadach - w żartach - sugeruje, by zwracać się do niego "wasza wysokość" - ze względu na jego imponujący wzrost. Jak ogłosiła teraz Elżbieta Turlej w "Newsweeku", dawniej nawet rejestracja jego samochodu zawierała w sobie słowo "xiaze".
Warto jednak wspomnieć, że w naszym kraju wszelkie tytuły i przywileje zostały zniesione już w 1921 roku. Obecnie tytuły nie mają mocy prawnej, nie wpisuje się ich w dokumentach. I choć Jan tak lubi chwalić się kontaktami z brytyjską rodziną królewską, to nawet oni nie pochwaliliby jego zwyczajów.
Książę William, cytowany przez BBC, już w 2000 roku prosił, by nazywano go "po prostu Williamem". Tak zresztą przedstawia się do dziś we wszelkich sytuacjach mniej formalnych i tak mówi też o nim publicznie Kate. Na studiach używał przydomku "Wales" jako nazwiska. Upodobanie do tytułu ma za to Meghan, jednak jej zachowanie nie wzbudza niczyjego entuzjazmu.
Kuzyn Lubomirskiego-Lanckorońskiego ma już dosyć
We wspomnianym artykule "Newsweeka" wypowiedział się kuzyn Jana - Maciej Radziwiłł. Mają wspólnego przodka w piątym pokoleniu, jednak poznali się dopiero podczas współpracy dla Fundacji Czartoryskich. Radziwił podkreślił, że docenia działania Lubomirskiego-Lanckorońskiego na rzecz kultury, ale jego zachowanie jest nie do przyjęcia.
"Razi mnie, że robi wokół siebie zbyt wiele szumu. Tytułowanie siebie od dawna nie uchodzi w naszym środowisku, chociaż jest praktykowane w niektórych krajach. [...] Trzeba zachować więcej umiaru i ciszy" - mówi wprost Radziwiłł.
Maciej wyjaśnił, że według niego bardziej wartościowe jest dbanie o własne zasługi, a nie nieustanne chwalenie się osiągnięciami przodków.
"Lepiej, by ludzie sami dostrzegali, że wielu z nas robi coś dobrego dla kultury czy osób w potrzebie. Warto, aby doceniali, że wynika to z tradycji rodzin dawnej arystokracji, a nie widzieli naszej autopromocji. Zostawmy prestiż i zasługi przodkom. Na własną pozycję postarajmy się zapracować sami" - dodał na koniec.
Zobacz też:
Książę Lubomirski pokazał żonę. Stylizacja Mańkowskiej zaskoczy ekspertów
Ekspert zobaczył nową stylizację żony Lubomirskiego i załamał ręce
Żona Lubomirskiego pokazała nową stylizację i się zaczęło. "Niedbalstwo"








