Afera o Tosię. Jabłczyńska nie kryła rozczarowania
Zamieszanie wokół kontynuacji "Nigdy w życiu!" rozpoczęło się, gdy wyszło na jaw, że Joanna Jabłczyńska nie wróci do roli Tosi. Choć aktorka była przekonana, że ponownie pojawi się u boku Danuty Stenki, ostatecznie angaż otrzymała Agnieszka Żulewska.
Choć Jabłczyńska nie ukrywała smutku z powodu decyzji produkcji, to przede wszystkim była rozczarowana sposobem, w jaki miała zostać potraktowana. Twierdziła, że spotkanie z reżyserem nie zostało jej przedstawione jako casting, a później miała usłyszeć, że podmiot finansujący film ma własną kandydatkę do roli.
Producentka Anna Wichłacz przedstawiła inną wersję wydarzeń. Zapewniała, że Jabłczyńska była jedną z sześciu aktorek zaproszonych na zdjęcia próbne, a twórcy ostatecznie zdecydowali się na Żulewską.
Szelągowska ostro zwróciła się do Jabłczyńskiej
W sprawę zaangażowała się następnie Dorota Szelągowska, córka Katarzyny Grocholi i pierwowzór książkowej Tosi. Projektantka wnętrz opublikowała emocjonalne nagranie, w którym zarzuciła Jabłczyńskiej mijanie się z prawdą. Stwierdziła również, że aktorka "przegrała" casting z Agnieszką Żulewską, a w pewnym momencie nazwała ją "złym człowiekiem".
Reakcja ludzi była niemal jednoznaczna. Internauci ocenili, że gwiazda TVN poszła nieco za daleko w swojej wypowiedzi.
Jabłczyńska oczywiście nie omieszkała odpowiedzieć na zarzuty i przy okazji pożaliła się, że... Szelągowska zablokowała ją w mediach społecznościowych. Kolejnego dnia nastąpił jednak niespodziewany zwrot. Projektantka usunęła nagranie i publicznie przeprosiła aktorkę.
"Aśka, bardzo cię przepraszam. Nie miałam prawa cię obrażać. Żadne poczucie krzywdy czy zranienia tego nie tłumaczy. Jest mi wstyd. Bardzo cię przepraszam" - przekazała Szelągowska.
W TVN zawrzało. Stacja miała obawiać się reakcji sponsorów
Teraz na jaw wychodzą kulisy nagłej zmiany tonu projektantki. Jak donosi Pudelek, napięta atmosfera wokół dwóch gwiazd TVN-u miała zostać bardzo źle odebrana przez szefów. Zarówno Szelągowska, jak i Jabłczyńska od lat są związane z Wiertniczą.
"W stacji zawrzało. Nikt nie spodziewał się, że to zajdzie tak daleko, tym bardziej że mówimy o dwóch osobach od lat związanych z TVN. Nagranie Doroty zostało odebrane jako bardzo nieprofesjonalne. Do tego na profilach związanych z jej programem zaczęła wylewać się fala negatywnych komentarzy" - przekazał informator Pudelka.
Według źródła serwisu w stacji miały pojawić się obawy, że wizerunkowy kryzys wpłynie na zaangażowanie sponsorów.
W sprawę miała wkroczyć sama Lidia Bergel (dawniej Kazen), dyrektor programowa TVN. Według informatora Szelągowska otrzymała jasny komunikat, że spór należy jak najszybciej zakończyć.
"Sprawa zrobiła się na tyle poważna, że miała interweniować Lidia Bergel. Dorota dostała jasny sygnał, że sytuację trzeba wygasić. Niedługo później pierwsze nagranie zniknęło, a pojawiły się przeprosiny" - dodało źródło Pudelka.

Zobacz też:
Dorota Szelągowska przeprosiła Jabłczyńską. Aktorka publicznie zareagowała, a tu nagle takie słowa
Joanna Jabłczyńska pilnie wydała oświadczenie. Otrzymała pismo od prawnika Grocholi. Są przeprosiny








