Jabłczyńska dostała wezwanie od Grocholi. Chce uniknąć spotkania w sądzie
Od kilku dni w mediach nie cichnie o aferze wokół roli Tosi w kontynuacji filmu "Nigdy w życiu". W ubiegłym tygodniu Joanna Jabłczyńska wyznała publicznie, że choć nie kryje własnego ubolewania, nie zagra córki głównej bohaterki, w którą wcielała się 22 lata temu, w nadchodzącej premierze.
Było jej żal, bo jak zapewniała, otrzymała już scenariusz filmu, zdążyła przejść przez zdjęcia próbne, poznać ekranowego partnera i nawet ustalić wstępne terminy nagrań z produkcją. Próbowała też poprosić, by twórcy filmu przygotowali wspólnie z nią oficjalne oświadczenie w tej sprawie. Aktorka spodziewała się bowiem, że dostanie pytania o rolę, która wcześniej była publicznie zapowiadana m. in. przez autorkę powieści Katarzynę Grocholę, która pełni rolę współproducentki filmu. Nie spotkała się jednak z jakąkolwiek reakcją ze strony produkcji i została pozostawiona sama sobie.
Uznała więc, że w takim razie powie wszystkim, jaka jest jej wersja wydarzeń. Wyznanie Jabłczyńskiej błyskawicznie zainteresowało cały kraj.
Katarzyna Grochola, która wreszcie postanowiła zainteresować się całą sprawą, zapewniła jedynie, że wystosuje kroki prawne względem aktorki, ponieważ nie chce, by jej twórczość była kojarzona z aferą.
Katarzyna Grochola dopięła swego. Jabłczyńska przekazała ws. wezwania
Jak się okazuje, jej słowa nie były jedynie czczym gadaniem, a prawdę o wezwaniu sądowym ujawniła w swoich social mediach sama Joanna Jabłczyńska.
"Dzisiaj właśnie do mnie przyszło przedsądowe wezwanie do zaprzestania i usunięcia skutków naruszeń dóbr osobistych oraz zapłaty na wskazany cel społeczny. W imieniu pani Anny Katarzyny Grocholi wysyła to wezwanie do mnie profesjonalny pełnomocnik. (...) w treści tego wezwania znajduje się wniosek o opublikowanie stosownych przeprosin o konkretnej treści oraz w zapłatę kwoty 5 tys. zł na fundację RAK&ROLL" - powiedziała bez ogródek Joanna Jabłczyńska.
Aktorka otwarcie przyznała, że nie ma ochoty spotykać się z Katarzyną Grocholą w sądzie, więc postanowiła, że zaakceptuje wspomniane warunki.
"Chcąc tego uniknąć, za chwilę zobaczycie na profilu na Instagramie oraz na Facebooku stosowne przeprosiny, o które pani Anna Katarzyna Grochola prosiła. Będą one przez 14 dni na moich profilach. I chciałam wskazać potwierdzenie wpłaty na fundację RAK&ROLL kwoty 5 tys. zł z mojego konta" - dodała.
Co ciekawe, Jabłczyńska stwierdziła, że dobrym pomysłem będzie zamienienie całego zamieszania wokół "A właśnie, że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później" w coś dobrego.
W sieci udostępniła więc link do zbiórki dla fundacji, zachęcając ludzi, by wsparli ją.
Aktorka założyła, że wspólnie z innymi jest w stanie zebrać 50 tysięcy złotych na pomoc chorym. Już dziś jej inicjatywa zaowocowała kwotą przeszło 164 tysięcy złotych.
Joanna Jabłczyńska przeprosiła Grocholę. Tego jednego sobie nie odmówiła
Zgodnie z zapowiedzią Jabłczyńska opublikowała również przeprosiny.
"Przepraszam Panią Annę Katarzynę Grocholę za naruszenie dóbr osobistych w postaci czci, dobrego imienia, godności osobistej, autorytetu zawodowego i reputacji w środowisku filmowym oraz renomy jako producenta filmowego, a także tajemnicy korespondencji w związku z moimi wypowiedziami i publikacjami w mediach społecznościowych dotyczącymi produkcji filmu "Właśnie, że tak! Nigdy w życiu 20 lat później", które mogły poniżyć Panią Annę Katarzynę Grocholę w opinii publicznej, narazić na utratę zaufania, autorytetu zawodowego i reputacji w środowisku filmowym oraz renomy jako producenta filmowego, a także za naruszenie tajemnicy korespondencji. Z wyrazami ubolewania, Joanna Jabłczyńska" - napisała w oświadczeniu.
W opisie grafiki z przeprosinami Jabłczyńska zaznaczyła jednak, że post powstał przy pomocy AI.
Fani szybko zareagowali na jej zachowanie i docenili odważną postawę w obliczu całej sytuacji.
- "W świetle prawa, dobrze, że taki Asiu ruch poczyniłaś. Ale sam fakt, że jest to napisane przez AI dodaje pikanterii. Zwłaszcza że ktoś w ostatnich dniach również się tym posługiwał. Niemniej, wszyscy wiemy, jak jest, a do kina nie pójdziemy. Nie ma Ciebie, nie ma filmu";
- "Zło dobrem zwyciężaj" - komentowali.

Zobacz także:
Szelągowska przeprosiła Jabłczyńską, ale oni i tak wiedzą swoje. Już wydali werdykt
Jabłczyńska nie wytrzymała. Odpowiada Szelągowskiej: Poproś Mamę o całość








