Karol Strasburger to już niemal jedna z ikon polskiej telewizji. Gwiazdor od ponad trzydziestu lat prowadzi wszak kultową "Familiadę" i nie zanosi się, by w tej kwestii miało się coś zmienić.
Karol Strasburger o zakończeniu "Familiady"
W końcu siedem lat temu Karol po raz pierwszy został ojcem, co napędziło go do większej aktywności i działania, by pociesze niczego w życiu nie brakowało. Praca w TVP zapewnia mu stabilne źródło utrzymania.
Jak zapewniał chociażby w rozmowie z "Faktem", choć wszystko ma swój kres, na razie widzowie "Familiady" nie mają powodów do obaw.
"Wszystko jest okej. Ludzie nas kochają, lubią, oglądają i mamy oglądalność naprawdę dużą i pozytywną, więc na razie to będzie trwało. To się musi kiedyś skończyć. To tak się nie da całe życie, to wiadomo że nie. Ale na razie nie planuję i myślę, że jeszcze na pewno sezon będziemy na antenie" - zapewniła jakiś czas temu Strasburger.
W czwartek późnym wieczorem potwierdziły się doniesienia ws. Strasburgera. To było kwestią czasu
Podczas czwartkowej prezentacji jesiennej ramówki gospodarz "Familiady" chętnie pozował na ściance i udzielał wywiadów.
Jak wyznał "Faktowi", dla całej ekipy przygotowywanie kolejnych sezonów teleturnieju z roku na rok jest coraz trudniejsze i stanowi nie lada wyzwanie.
Niespodziewanie w trakcie rozmowy wyłożył karty na stół i rozwiał wątpliwości widzów, które pojawiały się od lat.
To było kwestią czasu, aż Strasburger potwierdzi doniesienia. Jak zapewnił, w tym sztucznym dziś świecie on i jego teleturniej są nadal prawdziwi i naturalni, do tego on nie korzysta ze scenariusza i wszystko wychodzi spontanicznie.
"Familiada" jest improwizowana, nie mamy scenariusza. Każdy mówi, to co chce, ja tylko czasami muszę przyhamować wypowiedzi" - wyjawił po latach Karol.
Zaskoczeni?
Zobacz też:
Strasburger siedem lat temu został ojcem. Dziś mówi o tym wprost
Doniesienia ws. Karola Strasburgera dotarły późnym wieczorem. Potwierdziło się
Strasburger ma wyjątkowe korzenie. Potwierdziły się doniesienia o jego pochodzeniu








