Za początek miłości Justyny Sieńczyłło i Emiliana Kamińskiego uchodzą ich pierwsze wspólne próby do spektaklu "Na szkle malowane", jednak ich ścieżki przecięły się bisko dekadę wcześniej. Sieńczyłło tego nie zapamiętała, w przeciwieństwie do Kamińskiego.
Justyna Sieńczyłło i Emilian Kamiński: pierwsze spotkanie
Po raz pierwszy spotkali się na castingu do ekranizacji książki Kornela Makuszyńskiego "Szaleństwa panny Ewy". Kamiński był już zaangażowany do roli malarza Jerzego Zawidzkiego, jednak wciąż poszukiwano odtwórczyni tytułowej roli.
Sieńczyłło nie miała szczęścia, rolę dostała Dorota Latos, jednak Kamiński zapamiętał ambitną dziewczynę. Jak wspominał po latach w wywiadzie dla magazynu "Tina":
"Zapamiętałem niezwykłe oczy. Gdy po latach spotkałem ją w teatrze, poznałem ją po oczach".
Sieńczyłło nie zwróciła na Kamińskiego uwagi
Do tej romantycznej historii Sieńczyłło podchodzi z dystansem. Jak wyjawiła w programie "Taka jak ty" emitowanym na antenie TVP Kobieta, rzeczywiście dobrze to brzmi, ale osobiście jest granitowo pewna, że gdyby przyszło jej grać z Emilianem, na pewno po latach nie zostaliby parą:
"Oczywiście, Emilian mówi, że mnie zapamiętał i mówi, że pamięta moje oczy. Na szczęście nie zagrałam w 'Szaleństwach panny Ewy', bo bym na pewno nie byłabym z nim, jestem o tym przekonana. Był dla mnie starym facetem!".
Sieńczyłło jest od Kamińskiego młodsza o 16 lat. Kiedy skończyła studia, Emilian wydał jej się mniej stary, jednak wciąż jakoś nie miała do niego przekonania. A on wytrwale ją adorował:
"On się krył, miałam wiele pięknych prezentów od kogoś, od kwiatów przez poziomki, to wszystko Emilian przynosił. Ja nie wiedziałam".
Sieńczyłło i Kamiński: Daria Trafankowska przesądziła sprawę
I wtedy wtrąciła się Daria Trafankowska, aktorka, która przez całe swoje życie słynęła w branży z dobroci i życzliwości.
Jak wspomina Sieńczyłło w wywiadzie dla Polskiego Radia RDC, to właśnie jej słowa całkowicie zmieniły sytuację:
"Dusia Trafanowska, jak się okazało, że to on, tylko mi powiedziała: to jest mój braciszek, on ci krzywdy nie zrobi, on muchy nie skrzywdzi. I miała rację. A tu obok jest skwer Dusi Trafankowskiej. Duśka mieszkała za rogiem, mieliśmy pracować razem, mieliśmy już umówione bajki, że miała reżyserować. Te osoby w ogóle są nieprzypadkowe w naszym życiu".
Zobacz też:
Justyna Sieńczyłło musiała to głośno powiedzieć. "Milczałam przez wiele lat"








