Maciej Zakościelny jest aktywny zawodowo od ponad 25 lat. Choć rozpoznawalność przyniósł mu serial z Magdaleną Schejbal i Markiem Włodarczykiem, w oczach wielu funkcjonuje on przede wszystkim jako gwiazdor kultowych komedii i romansów.
Pomimo pokaźnego dorobku, do którego należą również nieliczne produkcje zagraniczne, taka propozycja zdarzyła się w jego karierze po raz pierwszy. Gwiazdor do końca nie miał jednak pewności, jak to się wszystko potoczy. W końcu mógł odetchnąć z ulgą.
Nie do wiary, co właśnie wyszło na jaw.
Zakościelny do końca nie wiedział, co z tego będzie. Teraz nie kryje radości, zewsząd płyną gratulacje
Już jakiś czas temu potwierdzono, że Zakościelny zagrał we włoskiej produkcji pt. "Zróbmy sobie przerwę" w reżyserii Christiana Marazziti. Aktor oczywiście cieszył się swoim sukcesem, ale długo nie miał pewności, że rodacy będą mogli go zobaczyć na ekranie.
Teraz już nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Tytuł pojawił się w polskich kinach w ostatni piątek sierpnia.
"Kiedy w styczniu jechałem na premierę tego filmu do Rzymu, wiele osób pytało mnie, czy będzie go można zobaczyć również w Polsce. I choć bardzo tego chciałem, to niestety nikt wtedy nie mógł odpowiedzieć na to pytanie. Mocno jednak wierzyłem, że film zobaczy również polska widownia. Dlatego bardzo się cieszę, że dzisiaj mogę zaprosić Was do kin na mój włoski filmowy debiut ze wspaniałą obsadą" - ogłosił 46-latek na Instagramie.

Ledwo Zakościelny ogłosił, a już zapanowała wrzawa. Nawet Pawlicki się odezwał
Pod postem od razu posypały się entuzjastyczne komentarze.
- "Maciej Zakościelny we włoskim filmie, czy może być lepiej?";
- "Gratulacje. Będę w kinie na filmie koniecznie (...)";
- "Gratuluję, p. Macieju, debiutu we włoskim filmie";
- "Ale ekstra!";
- "Nie mogę się doczekać";
- "Jestem po seansie, bardzo fajny film. Gratulacje"
- pisali internauci.
"Ale za.......e! Brawo!!!" - ekscytował się znany kolega po fachu Zakościelnego, Antoni Pawlicki.
Zakościelny wreszcie oficjalnie potwierdził. Już nie kryje radości. "Życzyłbym każdej parze"
Widać, że owo doświadczenie było dla niego nie tylko wyzwaniem (na jego potrzeby Maciej nauczył się włoskiego!), ale i okazją do osobistej refleksji. Dzięki niemu Zakościelny jeszcze lepiej zrozumiał wagę balansu w życiu.
"Dla mnie równowaga życiowa oznacza czas na pracę, rodzinę, przyjaciół i dla samego siebie" - mówił w wywiadzie dla Gazzetta Italia.
Praca nad "Zróbmy sobie przerwę" miała też dla niego osobisty charakter. Jako że akcja filmu rozgrywała się na dwóch planach czasowych, współcześnie i 20 lat wcześniej, aktor mógł przypomnieć sobie, kim sam był, gdy w 2006 roku odwiedził Rzym po raz pierwszy.
Dowiedział się też czegoś nowego o miłości.
"Życzyłbym każdej parze, żeby miała takie podejście do miłości jak bohaterowie 'Zróbmy sobie przerwę'. Chciałbym, żebyśmy umieli z wielkim uczuciem przechodzić przez różne etapy związku. (...) Wierzę, że miłość jest uniwersalna (...)" - dodał.
Zobacz też:
Zakościelny w końcu ogłosił to przed wszystkimi. Już nie kryje radości. "Ona znalazła mnie"
Maciej Zakościelny przerwał milczenie po rozstaniu. Tak szczery dawno nie był
Janicka zaprzecza, ale są fakty. Spędziła z Zakościelnym majówkę w Sopocie








