Reklama

Reklama

Reklama

Pożar domu, awantury, śmierć męża i groźny wypadek. Życie Anny Dymnej nie oszczędzało

Anna Dymna (71 l.) zasłynęła jako utalentowana aktorka, ale równie wiele osób kojarzy ją z działalności w fundacji „Mimo Wszystko”. Kobieta anioł – tak mówią o niej jej podopieczni. Mimo tego, że oddała swoje serce wielu obcym osobom i odmieniła ich życie na lepsze, to sama nie zawsze była szczęśliwa. Groźny wypadek, śmierć męża… Z jakimi trudnościami musiała zmierzyć się Anna Dymna?

To nie była łatwa miłość. Mimo to kochała go nad życie

Anna Dymna poznała swojego pierwszego męża podczas studiów. Gdyby nie Wiesław Dymny, jej życie mogłoby potoczyć się zupełnie inaczej. Piękna Anna szybko wpadła w oko sporo starszemu mężczyźnie. Wiesław miał już wtedy 35 lat i opinię mrocznego charakteru. Był od lat żonaty, ale daleko mu było do bycia idealnym partnerem. Pił, romansował i wdawał się w bójki. Annie nie przeszkodziło to zauroczyć się w artyście. Połączyła ich miłość od pierwszego wejrzenia i ta sama pasja. Dzięki Wiesławowi Anna zaczęła działać w środowisku krakowskiej bohemy artystycznej. 

Reklama

"Jak się kocha, to nic nie jest ważne. Żadne kłopoty, żadne złe momenty, a te złe momenty nawet, wręcz odwrotnie, pogłębiają uczucie". - skomentowała swój związek z pierwszym mężem na łamach "Vivy". 

Ślub wzięli w 1971 roku. Anna po latach twierdziła, że Wiesław stworzył ją jako kobietę i aktorkę. Wydawało się, że mimo trudnego charakteru małżonka będą tworzyć doskonałą parę aż do późnej starości. W końcu świetnie się uzupełniali. Los jednak zadecydował inaczej. 

Groźny pożar i tajemnicza śmierć Wiesława. Tak zaczęła się czarna seria w życiu Dymnej

Zimą 1977 roku w krakowskim mieszkaniu Dymnych wybuchł groźny pożar. Jego przyczyną było zwarcie instalacji elektrycznej. Najpierw zaczął płonąć telewizor, a następnie zajęła się większość drewnianych mebli i wyposażenia mieszkania. Wiesławowi, który był wtedy na miejscu, cudem udało się uciec z płomieni. Mimo szybkiej interwencji straży pożarnej mieszkanie zostało doszczętnie zniszczone.

To był dla nich bardzo trudny czas. Wiesław zupełnie nie radził sobie z sytuacją. Tragiczne wydarzenie było dla niego szczególnie dotkliwe, bo większość rzeczy, która uległa zniszczeniu, zrobił samodzielnie. Zaczął pić jeszcze więcej niż dotychczas. Awanturował się i wdawał w bójki. Kompletnie nie myślał o przyszłości i o tym, że stopniowo się wyniszcza. 

11 lutego 1978 roku Wiesław remontował spalone mieszkanie. Był umówiony z Anną, że skończy wcześniej i zjedzą wspólnie kolację. Nie przyszedł jednak o umówionej godzinie. Anna podejrzewała, że znów się upił i zasnął. Tknięta złym przeczuciem wybrała się do mieszkania. Wiesław leżał na podłodze w kuchni. Nie dawał znaku życia. Podejrzewano, że przyczyną śmierci był zawał, ale sekcja tego nie potwierdziła. Nieoficjalnie mówi się, że jego organizm nie wytrzymał wyniszczającego trybu życia. Anna został wdową w wieku zaledwie 27 lat.

O mały włos, a dołączyłaby do męża. Jak Anna Dymna uniknęła śmierci

Zaledwie trzy miesiące po pogrzebie Dymna uległa poważnemu wypadkowi. Jechała na spektakl, który miał być wystawiany na Węgrzech. Chwila nieuwagi kierowcy i samochód zderzył się drzewem rosnącym przy drodze. Anna obudziła się dopiero w szpitalu. Rokowania nie były pomyślne. Groził jej całkowity paraliż nóg. Rehabilitacja była długa i bolesna. Aktorka na nowo musiała nauczyć się chodzić. 

"Muszę być twarda. Mam storturowany wypadkami kręgosłup i czasem daje mi w kość. A mój zawód wymaga przecież sprawności fizycznej" - szczerze wyznała w wywiadzie dla "Vivy". 

Jednak te trudne doświadczenia przyniosły też promyk nadziei w życiu Dymnej. Podczas powrotu do zdrowia poznała fizjoterapeutę Zbigniewa Szosta. Walka Anny o powrót do sprawności zbliżyła ich do siebie. Pojawiło się uczucie, a Dymna postanowiła, że jest gotowa na nowy związek. Para wzięła ślub w sierpniu 1982 r. Dwa lata później urodził im się syn, Michał. Jednak związek ten nie był tak szczęśliwy, jak pierwsze małżeństwo aktorki. Już po 6 latach postanowili się rozstać. 

Doświadczyła tyle zła w życiu, że postanowiła pomagać innym. Działalność charytatywna Anny Dymnej

Aktorka zagrała ponad 150 ról filmowych i teatralnych. Nie musi walczyć na castingach, bo reżyserzy sami o nią zabiegają. Spokojnie mogłaby poświęcić się działalności artystycznej. Mimo to swoje życie oddała potrzebującym. Ta postawa zapewne jest efektem trudnych doświadczeń z jej życia. 

"Nie wyobrażam sobie, że żyję sama dla siebie. Nawet gdy widzę coś wspaniałego i nie mogę się z nikim podzielić tym obrazem, to tak, jak bym widziała dużo mniej. Teraz czuję się bardzo szczęśliwa, bo mam mnóstwo "dzieci". Niektóre co prawda są starsze ode mnie. Gdy przyjeżdżam do ośrodka w Radwanowicach, słyszę okrzyk: "Mamo, mamo!" wydobywający się z ust nawet 60-letnich facetów. To właśnie moje dzieci" - powiedziała o swojej działalności charytatywnej w wywiadzie dla magazynu "Viva!". 

Czy w ten sposób aktorka wreszcie zaznała spokoju? Chyba tak, bo od dłuższego czasu nie ma w jej życiu tak dramatycznych wydarzeń, jak wcześniej. Trzymamy kciuki, aby ta dobra passa trwała nadal. 

Zobacz też:

Anna Dymna nie do poznania. Co się stało z gwiazdą?

Anna Dymna postawiona pod ścianą. Mąż oznajmił, że chce się wyprowadzić! "W życiu przychodzi taki moment"

Anna Dymna nie mogła dłużej stać z boku. Zaczęła działać ws. synowej. "Agata nie spodziewała się takiej kwoty"

Anna Dymna: Chcieli ją zamknąć w psychiatryku!


pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Anna Dymna

Reklama

Reklama

Reklama