Grażyna Szapołowska była uczennicą, gdy po raz pierwszy przekonała się, że miłość może odebrać sen. Chłopiec, który zawrócił jej w głowie, miał na imię Marek. Było to uczucie niewinne, ale takie, którego nigdy się nie zapomina.
"Marek, pierwsze pocałunki na klatce schodowej, na rowerze (...). Niewinne pocałunki, po których się nie spało całą noc. Stałam w oknie, a on jeździł rowerem tam i z powrotem, ze 40 kółek robił. I tak jeździł, jeździł, aż odjechał" - wspominała po latach.
Ten pierwszy Marek rzeczywiście odjechał. Prawdziwie burzliwe uczucia przyszły kilka lat później, gdy przyszła aktorka rozpoczęła studia w warszawskiej szkole teatralnej.
O mały włos nie została szwagierką Agnieszki Perepeczko
Eryka Fitkau, młodszego brata Agnieszki Fitkau-Perepeczko, Szapołowska miała spotkać przypadkiem na ulicy. Oboje zwrócili na siebie uwagę i obejrzeli się za siebie. To ona pierwsza odważyła się odezwać.
Eryk był przystojnym, niespokojnym duchem. Próbował modelingu, ale naprawdę marzył o fotografii. Z Grażyną spacerowali po Warszawie, godzinami rozmawiali i szybko zaczęli snuć plany na przyszłość. Ich związek trwał około roku i był na tyle poważny, że zakochani myśleli o ślubie. Agnieszka Fitkau-Perepeczko polubiła wybrankę brata i niewiele brakowało, by obie aktorki zostały szwagierkami.
Eryk miał jednak własne marzenia. Gdy nadarzyła się okazja wyjazdu do Australii, postanowił z niej skorzystać. Chciał tam zostać fotografem. Dla niego była to szansa na rozpoczęcie nowego życia, dla Szapołowskiej - bolesne zderzenie miłości z rzeczywistością. Ona także nie zamierzała porzucać swoich planów. Dopiero zaczynała studia, ale już wiedziała, że scena nie będzie dla niej jedynie młodzieńczą przygodą.
Związek nie wytrzymał rozłąki i odmiennych życiowych planów. Wtedy w życiu Szapołowskiej pojawił się drugi Marek.
Zobaczyła go na scenie i przepadła
Szapołowska była na drugim roku studiów, gdy poszła do warszawskiego Teatru Rozmaitości na "Wesele u drobnomieszczan" Bertolta Brechta. W przedstawieniu występował starszy od niej o siedem lat Marek Lewandowski. Aktorka zapamiętała chwilę, w której po raz pierwszy go zobaczyła.
"Na scenie pojawił się złotowłosy chłopiec. Kiedy śpiewał, kierował spojrzenie w górę na widownię, byłam pewna, że patrzy na mnie. Za każdym razem, gdy podnosił wzrok, rumieniłam się. Od tego momentu widziałam tylko jego, miał rude piegi na nosie i mały, śliczny dołek w brodzie" - opowiadała w autobiograficznej książce "Ścigając pamięć".
Lewandowski oczarował ją nie tylko wyglądem.
"Zakochałam się w jego poczuciu humoru, głosie, w jego złocistych włosach, a także rodzicach i psie" - wyznała.
Po emocjonalnym związku z Erykiem Fitkau młoda aktorka znalazła u boku Lewandowskiego bliskość i poczucie, że znów może planować wspólną przyszłość. Uczucie rozwijało się błyskawicznie. We wrześniu 1975 roku 22-letnia Szapołowska i 29-letni Lewandowski wzięli ślub cywilny. Jednym ze świadków był Bohdan Łazuka.
On chciał rodziny. Szapołowska marzyła o wielkiej karierze
Szybko okazało się, że zakochani inaczej wyobrażają sobie najbliższe lata. Lewandowski chciał zostać ojcem i stworzyć rodzinny dom. Szapołowska nie była jeszcze gotowa na macierzyństwo. Przede wszystkim chciała skończyć szkołę i walczyć o swoje miejsce na scenie.
"Przestraszyłam się. (...) Chciałam skończyć studia, nie byłam gotowa ani na małżeństwo, ani na dziecko" - przyznała po latach.
Wakacje 1976 roku okazały się wstępem do rozstania. Szapołowska namówiła przyjaciółkę, Marię Mamonę, na autostopową wyprawę do Rumunii. Właśnie podczas tej podróży podjęła decyzję, że chce rozwodu. Ich małżeństwo przetrwało zaledwie jedenaście miesięcy.
Nie dlatego, że zabrakło fascynacji. Spotkali się po prostu w chwili, gdy oczekiwali od życia czegoś zupełnie innego. On chciał stabilizacji, ona dopiero rozpoczynała drogę, która miała zaprowadzić ją na szczyt.
"Wtedy uważałam, że najważniejsze to iść za swoimi marzeniami. Bo to jednak było marzenie: dziewczyna z Torunia idzie do szkoły artystycznej w Warszawie, żeby zostać wielką gwiazdą. I idzie tam (...) nie zważając na okoliczności (...)" - mówiła po latach w wywiadzie.
Po rozwodzie złożył Szapołowskiej obietnicę
Przez wiele lat Szapołowska i Lewandowski niemal w ogóle nie opowiadali o swoim małżeństwie. Aktor tłumaczył, że w dniu rozwodu obiecał byłej żonie, iż nie będzie publicznie wracał do ich wspólnej przeszłości. I słowa dotrzymał.
Dopiero po latach, pytany o ten związek, uciął krótko:
"To miało miejsce ponad 40 lat temu! Nie chcę do tego wracać. To był barwny, ale tylko epizod w moim życiu. Tyle".
Znacznie chętniej opowiadał o okresie, który nastąpił później. Nie ukrywał, że zanim stworzył szczęśliwą rodzinę, korzystał z uroków artystycznego życia.

Po latach oboje znaleźli to, czego szukali
Na początku lat 90. Marek Lewandowski poznał Joannę. To z nią stworzył rodzinę. Doczekali się czworga dzieci: syna i trzech córek. Aktor przekonywał, że sekret ich związku tkwi w poczuciu humoru i wyrozumiałości.
"Oboje z żoną staramy się tworzyć taki dom, który będzie najbardziej przyjaznym miejscem na świecie. To jest nasza wspólna praca, czasem bardzo ciężka, ale kłótnie się u nas w ogóle nie zdarzają. Każdą różnicę zdań staramy się punktować żartem" - opowiadał "Dobremu Tygodniowi".
Dom, którego pragnął już jako młody mężczyzna, rzeczywiście stał się dla niego najważniejszy.
"Dom jest dla mnie ostoją, miejscem, gdzie ładuję akumulatory, żeby codziennie po przebudzeniu stanąć twarzą w twarz z otaczającą rzeczywistością" - wyznał.
Szapołowska również jeszcze nieraz próbowała ułożyć sobie życie. Jej drugim mężem został biznesmen Andrzej Jungowski, z którym doczekała się córki Katarzyny. Później poślubiła dziennikarza i dyplomatę Pawła Potoroczyna. Oba małżeństwa zakończyły się rozwodami. Od początku XXI wieku aktorka jest związana z francuskim biznesmenem polskiego pochodzenia Erykiem Stępniewskim, którego nazywała w wywiadach mężczyzną swojego życia.
Pierwsze małżeństwo Szapołowskiej i Lewandowskiego okazało się krótkie, lecz niekoniecznie niepotrzebne. Oboje bardzo szybko zrozumieli dzięki niemu, czego naprawdę oczekują od życia. Ona wybrała scenę i spełniła młodzieńcze marzenie o zostaniu wielką gwiazdą. On po burzliwej młodości stworzył rodzinny dom, którego bezpieczny spokój ceni bardziej niż dawny gwar teatralnych bufetów.
Jak sam przekonywał, niczego nie żałuje, bo wierzy, że los każdego człowieka jest zapisany w gwiazdach. Być może więc ich jedenaście wspólnych miesięcy od początku miało być nie całym życiem, lecz - jak powiedział Lewandowski - jedynie "barwnym epizodem".
Źródła:
Grażyna Szapołowska, "Ścigając pamięć", Wydawnictwo G+J, 2013
"Wysokie Obcasy Extra", grudzień 2020
"Dziennik Trybuna", czerwiec 2019
"Dobry Tydzień", wywiad z Markiem Lewandowskim
ZOBACZ TAKŻE:
Kolejne zamieszanie wokół Grażyny Szapołowskiej. Nie do wiary, co zrobiła tym razem
Szapołowska zadała szyku w zaskakującej stylizacji. To hit wakacji








