Zanim Tobiasz stał się znany, pracował w dubbingu. Ludzie nie wiedzieli, że to on
Zanim w 1976 roku Zdzisław Tobiasz dostał rolę Wołczyka w "07 zgłoś się", mało kto kojarzył jego nazwisko z twarzą.
Aktor był mistrzem dubbingu. To jego głosem mówili w polskich wersjach językowych bohaterowie najpopularniejszych w latach 70. seriali, m.in. Soames Forsyte z "Sagi rodu Forsyte'ów" i William Cecil z "Elżbiety, królowej Anglii".
"Lubiłem pracę w dubbingu, bo wymagała refleksu, wielkiej techniki aktorskiej, nieskazitelnej dykcji. Uwielbiałem też pracę w radiowym studiu" - wyznał w rozmowie z "Życiem na gorąco".
Tobiasz nie chciał być aktorem. Na egzamin poszedł bez przekonania
Zdzisław Tobiasz nie krył, że w młodości wcale nie marzył o zostaniu aktorem. Dopiero gdy wkrótce po maturze dowiedział się z ogłoszenia w prasie o zapisach do szkoły teatralnej, postanowił pojechać do Łodzi i przystąpić do egzaminów.
"Poszedłem na przesłuchanie, nie bardzo wiedząc dlaczego. Plotłem, że chcę być aktorem, bo to pozwala codziennie przeżywać coś nowego, przywdziewać różne maski" - opowiadał na łamach "Słowa Powszechnego".
Przyjęto go na studia z zastrzeżeniem, że musi popracować nad... głosem.
"Miałem głos za wysoki do postury i źle wymawiałem 'sz' i 'cz'. Ciężko pracowałem nad obniżeniem głosu, ale w końcu brzmiał tak, jak trzeba" - wspominał.
Tobiasz przez całe życie pracował w jednym teatrze. Nie chciał być gwiazdą
Kiedy Leon Schiller - ulubiony profesor Zdzisława - przeniósł się z Łodzi do Warszawy, by objąć stanowisko rektora stołecznej PWST, zabrał ze sobą swoich najlepszych uczniów. Tobiasz był jednym z nich. Bez wahania zgodził się pojechać za Schillerem.
Po dyplomie aktor dostał angaż w Teatrze Ateneum, któremu - z czteroletnią przerwą - wierny był aż do przejścia na emeryturę.
Zdzisław nie miał ambicji zostania gwiazdą.
"Nie rozpycha się łokciami, jest skromny, pracowity, zawsze twierdzi, że wszystko można zrobić jeszcze lepiej" - napisał o nim w książce "Ludzie Teatru" Witold Sadowy, dodając, że znajomi Tobiasza wiedzieli, że jest związany z innym mężczyzną, ale nikt o to nie pytał.
Dzielił życie z innym aktorem. Wszyscy wokół wiedzieli, ale nikt nie pytał
Zdzisław Tobiasz każdą wolną chwilę spędzał w swoim domku letniskowym w rodzinnych Nowych Miedzach lub u przyjaciół w Białowieży.
"O jego życiu prywatnym wiadomo właściwie tyle, co nic - oprócz tego, że w świecie teatralnym dla nikogo nie była tajemnicą jego orientacja, a środowiskowe plotki łączyły jego nazwisko z kilkoma aktorami" - twierdzi Rafał Dajbor, autor książki "07 zgłoś się (...)".
Tę kwestię Dajbor poruszył też podczas rozmowy z Barbarą Bursztynowicz, która przez wiele lat grała ze Zdzisławem w spektaklach Teatru Ateneum. Wprost zapytał aktorkę, jak im się razem pracowało.
"W naszym teatrze nikt nie czuł się inny. Zdzisław Tobiasz był miłym człowiekiem, świetnym reżyserem i dobrym aktorem" - stwierdziła Bursztynowicz na łamach "Repliki".
Ostatnie lata życia Zdzisław spędził w Domu Aktora w Skolimowie. Odszedł 17 października 2022 roku w wieku 96 lat.
Źródła:
1. Wywiady z Z. Tobiaszem: "Słowo Powszechne" (listopad 1974), "Życie na gorąco" (marzec 2004).
2. R. Dajbor, "07 zgłoś się (...)", wyd. 2026.
3. W. Sadowy, "Ludzie Teatru", wyd. 2000.
4. Wywiad z B. Bursztynowicz, "Replika" (grudzień 2025).
Zobacz też:
Już pierwsza rola uczyniła z niego gwiazdę. Dostawał setki listów od fanek
Gdy już zwątpił w miłość, Kryszak poznał trzecią żonę. Nawet nie musiała zmieniać nazwiska








