Minął zaledwie rok od śmierciTomasza Jakubiaka, więc ból po jego odejściu wciąż jest silny. Jak ujawniła żona kucharza, zrozumiała, że każdy przeżywa żałobę we własnym tempie i pewnych procesów po prostu nie da się przyspieszyć.
Minęła rocznica śmierci Jakubiaka
30 kwietnia minął rok od śmierci Tomasza Jakubiaka. Znany kucharz, autor książek kucharskich, gwiazda "MasterChefa" i kampanii reklamowych, kilka miesięcy wcześniej ujawnił, że zmaga się z poważną i rzadką chorobą.
Kucharz na bieżąco relacjonował przebieg leczenia i stan swojego zdrowia. Pod koniec 2024 roku poinformował, że w zagranicznej klinice zostanie poddany nowatorskiej metodzie leczenia. Był zdecydowany walczyć do końca. Chciał żyć dla ukochanej żony i synka.
Niestety, wszystkie metody zawiodły. Jakubiak zmarł w klinice w Atenach.
Wdowa po Tomaszu Jakubiaku opublikowała wyjątkową wiadomość
Wdowa po Jakubiaku ujawniła właśnie na nagraniu zamieszczonym na Instagramie, że rok później żałoba wciąż trwa, ale pogodziła się z tym, że każdy przeżywa to we własnym tempie. Jak wyjaśniła:
"Żałoba nie ma harmonogramu ani terminu ważności, każdy musi przejść ten proces indywidualnie. Najważniejsze jest sprawdzanie codziennie ze sobą, na co dziś mam siłę. Bo bez przeżycia bólu trudno jest pójść dalej".
Anastazja Jakubiak: za to dziękuje ludziom
Jak ujawniła wdowa, otrzymuje wiele wiadomości od osób, które znalazły się w podobnej sytuacji po stracie kogoś bliskiego. Zwróciła się do nich na Instagramie:
"Dziękuję bardzo za wasze komentarze i dzielenie się historiami. Piszecie, że czas po śmierci bliskiej osoby jest dla was bardzo trudny. Nie możesz wrócić do "starego siebie". Możesz stworzyć siebie na nowo. Ale nic na siłę. Mały krok też jest krokiem".
Zobacz też:
Tak wygląda grób Tomasza Jakubiaka rok po jego śmierci. Widok porusza do łez
Jakubiak poprosił o to żonę tuż przed śmiercią. Wciąż stara się spełniać jego ostatnie życzenie








