Kinga Rusin podróżuje po całym świecie
Kinga Rusin od zawsze kochała podróże. Sześć temu postanowiła, że nie będą one już tylko okazyjnymi wycieczkami, a sposobem na życie. Dziennikarka odeszła więc z TVN-u i wraz z ukochanym wyjechała na drugi koniec świata.
Nie zatrzymali się jednak na długo w jednym miejscu. Para przemieszcza się co kilkanaście dni, czasem co kilka tygodni i zwiedzili już naprawdę spory kawałek świata.
Podczas takich wyjazdów wprawdzie pracują zdalnie, jednak sporo czasu poświęcają też na różne pasje. Nie jest tajemnicą, że wielką miłością Kingi Rusin są wszelakie sporty wodne. Niestety, trzy lata temu podczas spełniania się w tej pasji zdarzyło się coś, co wolałaby wymazać ze swojej pamięci.
Choć wszystko skończyło się dobrze, to dziennikarka nieźle najadła się strachu i w pewnym momencie wręcz myślała, że to już koniec. W najnowszym poście na Instagramie wróciła wspomnieniami do tamtych chwil i zdradziła, jak sobie poradziła z trudnymi emocjami.
Myślała, że to już koniec
Kinga Rusin większość swoich przygód z podróży dookoła świata opisuje na Instagramie. W najnowszym poście wróciła do wydarzeń z 2023 roku, kiedy to omal nie straciła życia.
"Wtedy, w 2023 r., w Kostaryce, myślałam przez chwilę że to koniec. Surfowałam daleko od brzegu, spadłam z deski, a wracające fale i towarzyszący im prąd złapały mnie w tzw. pralkę - byłam w środku wiru. W pewnym momencie straciłam całkowicie orientację, nie wiedziałam gdzie jest dno oceanu, a gdzie niebo. Przerażenie, bezradność, panika - tyle pamiętam. Ktoś mnie wtedy pociągnął na górę i pomógł dopłynąć do brzegu" - opisała całe zdarzenie.
Rusin następnie wyjawiła, że nie poddała się traumie i przepracowała ją. W konsekwencji, będąc obecnie w Meksyku, odważyła się ponownie wejść do wody i surfować.
"Ale tym razem spokojnie przez to przeszłam, wiedziałam że jeżeli nie spanikuję, jeżeli będę mogła kontrolować oddech (…) to bez problemu dam radę- napisała.
"W tym moim meksykańskim "sanatorium" bez przerwy uczę się czegoś nowego i poznaję możliwości swojego organizmu. Lepiej późno niż wcale. Chociaż gdybym wcześniej poświęciła więcej czasu na "naukę siebie" to mogłabym uniknąć kilku nieprzyjemnych sytuacji, a przede wszystkim zwiększyć tolerancję na stres, co pewnie też w wielu innych przypadkach bardzo by mi się przydało" - zakończyła swój wpis.
Zobacz też:
Kinga Rusin opowiedziała o ataku. Udzielono jej nieprawidłowo pomocy: "Jad zaczął mnie paraliżować"
Kinga Rusin wychwala swojego księcia z bajki! "Wspaniale zorganizowałeś nam życie!"
Hanna Lis i jej wymarzone mieszkanie poza centrum miasta. Tak się urządziła po rozwodzie








