Łatwogang się nie zatrzymuje. Teraz jedzie do Gdańska
Łatwogang jeszcze w kwietniu osiągnął niesamowity rekord - podczas 9-dniowego streama, w który zaangażowały się gwiazdy, artyści i celebryci, zebrał prawie 283 miliony zł. Choć po wszystkim miał odpoczywać, influencer długo nie usiedział w miejscu. 22 maja w Zakopanem wsiadł na rower i ruszył nim do Gdańska.
Oczywiście nie robi tego bez powodu - wraz ze startem trasy uruchomił kolejny stream, podczas którego zbierał na wsparcie Maksa. Już 24 maja o godzinie 8:36 udało się uzyskać całe potrzebne 12 milionów. Tymczasem Łatwogang się nie zatrzymuje i realizuje już kolejne cele, a na trasie jego przejazdu czekają na niego ludzie w różnym wieku, w nadziei, by choć przez chwilę zobaczyć tę niezwykłą postać.
Łatwogang już prawie w Gdańsku. Pomaga już Wojtkowi
Influencer postawił przed sobą niezwykle trudne zadanie. Na trasie robi tylko krótkie przerwy na posiłek i drzemkę. Aż trudno uwierzyć, jak bardzo determinacja pcha go do przodu, pomimo różnych kryzysów i problemów. Kiedy tylko okazało się, że wsparcie dla Maksa się udało, Łatwogang ogłosił kolejny cel: tym razem na potrzeby Adama.
Tymczasem tuż przed Malborkiem, na jednym z przystanków pojawił się sam Maks z rodziną, by za wszystko podziękować. Płakali wszyscy: sam influencer, towarzyszący mu dziennikarze i ludzie zebrani dookoła.
Choć wydaje się to niemożliwe, jemu się udało: w czasie powstawania tego artykułu udało się zebrać 3,5 miliona, potrzebne Adamowi. Stało się to już niedaleko przed samym Gdańskiem, do którego Łatwogang dotrze prawdopodobnie około godziny 21:00 lub 22:00. Tymczasem nie było wątpliwości, że pora stworzyć następny, już trzeci cel podczas tego wydarzenia.
W Gdańsku już czekają na Łatwoganga. Ruszyła już trzecia akcja
Kwota dla Adama, czyli 3,5 miliona, została osiągnięta 24 maja o godzinie 18:25. Wzruszony influencer wybrał kolejny cel, podkreślając, że kieruje się tym, które akcje do tej pory sprawiały najwięcej trudności. I dzieją się kolejne niezwykłe rzeczy: kiedy tylko ogłosił cel dla Wojtka, w jedną sekundę udało się zebrać więcej, niż w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy.
Tymczasem im bliżej Gdańska, tym na trasie więcej zachwyconych ludzi. Część stoi na trasie wiwatując i klaskając, inni towarzyszą Łatwogangowi na rowerach, a mijane auta pozdrawiają go klaksonami. Życzliwy, skromny i poczciwy organizator tego całego zamieszania po ponad 50 godzinach jazdy stara się pozdrawiać kogo tylko może chociażby życzliwym "cześć".
Nie ogłoszono jeszcze, w którym miejscu w Gdańsku znajdzie się końcowy przystanek Łatwoganga. Wiadomo jednak, że mieszkańcy Trójmiasta już organizują się w internecie, by przygotować mu godne przywitanie.
Zobacz też:
Łatwogang rusza z kolejną akcją pomocową. Nie do wiary, co tym razem planuje
Sąsiadom Łatwoganga rozwiązały się języki. Opisują ich spotkanie z Dodą
Nie ma już wątpliwości. Łatwogang podał końcową kwotę zbiórki, aż trudno uwierzyć








