Marek Kondrat parę lat temu ogłosił, że przechodzi na emeryturę, bo ma już dość kina. Aktor przeniósł się na stałe do domu na hiszpańskiej wsi, gdzie towarzyszyła mu młodsza o 38 lat Antonina Turnau. Para wzięła ślub i doczekała się wspólnej pociechy.
Jakiś czas temu małżonkowie podjęli decyzję o powrocie do kraju, żeby Helenka tutaj chodziła do szkoły. Marek żalił się w wywiadzie, że chyba będzie musiał sprzedać swój wymarzony domek w Hiszpanii.
Jak się chwilę później okazało, był to dopiero początek zmian w życiu Kondrata. Gwiazdor dał się bowiem namówić na powrót do grania, przyjmując rolę Rzeckiego w nowej adaptacji "Lalki".
Wieści ws. Marka Kondrata dotarły w nocy. Co za zwrot akcji. Poruszenie na całą Polskę po komunikacie TVP
Gdy to już wydawało się nie lada zaskoczeniem, doszło do kolejnego zwrotu akcji. TVP we wtorek w nocy oficjalnie ogłosiła właśnie wielką nowinę - Marek Kondrat po 25 latach wraca do Teatru Telewizji.
Namówił go do tego Michał Kotański, dyrektor Teatru Telewizji, dzięki czemu jesienią Marka Kondrata zobaczymy w spektaklu "Król Maciuś Pierwszy", adaptacji klasycznej powieści Janusza Korczaka. Aktor - w robiącej wrażenie charakteryzacji - wcieli się w Doktóra.
"Dostrzegłem w tym spektaklu pewną łączność z moją przeszłością. Postać Janusza Korczaka, która filozofia wychowawcza święci dziś triumfy, zawsze była mi bliska" - przyznał Kondrat.
Marek Kondrat w nowej roli. To dlatego przyjął propozycję TVP
Marek Kondrat wyjaśnia, że nie tęsknił za graniem i nie spodziewał się, że kiedykolwiek jeszcze wróci na plan. Wkrótce zobaczymy go nie tylko w spektaklu "Król Maciuś Pierwszy", ale także na wielkim ekranie. Aktor podkreśla, że spora w tym zasługa dyrektora Teatru Telewizji, który ośmielił go do tego, by rozważyć chwilowy powrót do zawodu.
"Nie spodziewałem się, że jeszcze kiedykolwiek wrócę na plan. Wydawało mi się, że to zamknięty rozdział w moim życiu. Mój udział w "Królu Maciusiu Pierwszym" i "Lalce" to wypadki, które podsunął mi los i które są raczej flirtem z przeszłością - jakąś próbą zamknięcia i odnalezienia pewnej wspólnoty śladów. (...) Tak więc rolę w nowym spektaklu Teatru Telewizji traktuję bardziej jak sentymentalną przygodę, aniżeli jakiekolwiek drgnienie czegoś, co na pewno siedzi w moim organizmie. Bo aktorem nie przestaje się nigdy być, skoro już się nim nieszczęśliwie zostało" - mówi Marek Kondrat.
Zobacz też:
Kulesza nie mogła powstrzymać emocji. Spełniła wielkie marzenie
Niespodziewanie Marek Kondrat przerwał milczenie. Jest już tego absolutnie pewien








