Niewesoło u Szelągowskiej po aferze o Tosię
Zamieszanie wokół kontynuacji "Nigdy w życiu!" dawno wykroczyło poza dyskusję o obsadzie. Zaczęło się od informacji, że Joanna Jabłczyńska nie wróci do roli Tosi. Gdy aktorka zaczęła opowiadać o okolicznościach tej decyzji, głos zabrała Katarzyna Grochola, a następnie jej córka, Dorota Szelągowska.
Projektantka stanęła w obronie rodziny, zarzucając Jabłczyńskiej, że swoimi wypowiedziami krzywdzi jej bliskich. W nagraniu nazwała ją nawet "złym człowiekiem".
Wypowiedź Szelągowskiej spotkała się z krytyką, a ona sama ostatecznie publicznie przeprosiła aktorkę. Przyznała, że nie miała prawa jej obrażać i że poczucie krzywdy nie usprawiedliwia takiego zachowania.
Teraz temat powrócił w rozmowieKatarzyny Dowbor z Jastrząb Post. Dziennikarkę zapytano, jak można wybrnąć z podobnej sytuacji.
Katarzyna Dowbor usłyszała pytanie o Dorotę Szelągowską
Katarzyna Dowbor na początku wyraźnie zaznaczyła, że nie zamierza rozstrzygać sporu, którego nie zna z relacji jego uczestników.
"Ja myślę, że czas leczy rany. Jest takie stare dobre powiedzenie. Ale no jakby ja nie chciałabym tego komentować, bo nie znam tej sytuacji z ust osób, które były w tym momencie" - zaczęła Dowbor.
Przy tej okazji przeszła jednak do szerszej refleksji o pracy w telewizji. Zwróciła uwagę na to, o czym łatwo zapomnieć, gdy kariera dobrze się układa.
"Rzeczywiście na swój wizerunek, swoją twarz pracuje się latami. I człowiek, który się pokazuje w mediach musi pamiętać o tym, że nic nie jest nam dane na zawsze" - wyjawiła.
Katarzyna Dowbor przytoczyła też radę, którą kiedyś dostała.
"Pamiętaj, teraz jesteś popularna, rozpoznawalna, ale nikt nie powiedział, że tak będzie zawsze. I żeby mieć z tyłu głowy tę świadomość, że z takiej drabiny jak się już bardzo wysoko na nią wejdzie, to bardzo szybko i bardzo boleśnie się spada" - wyznała.
Dowbor przyznała, że sama nieraz powstrzymywała się od komentarza
Prowadząca opowiedziała też o własnych doświadczeniach. Bywało, że miała ochotę powiedzieć coś błyskotliwego, ale po namyśle dostrzegała możliwe konsekwencje.
"I myślę, że warto [pomyśleć - red.] czasem, zanim się coś powie, ja też parę razy chciałam coś powiedzieć, co pewnie byłoby urocze, zabawne i w danym momencie błyskotliwe, ale z drugiej strony kiedy się zastanowiłam, pomyślałam, ale za parę lat, za parę miesięcy, za parę dni okaże się, że to mnie postawi czy kogo innego w złym świetle" - zauważyła.
Dowbor ponownie zastrzegła, że nie odnosi tych uwag do konkretnego przypadku Szelągowskiej, bo nie śledzi sprawy. Przyznała jednak, że widziała już osoby, którym zaszkodziły zbyt szybkie reakcje. Sama ma na takie sytuacje prostą zasadę:
"Więc ja myślę, że czasem warto się ugryźć w język i po prostu sobie odpuścić pewne rzeczy. Tak jak mówię, zbudowanie dobrego wizerunku trwa latami, a zniszczenie go to jest tydzień, dwa albo nawet jedna wypowiedź" - podsumowała.

Zobacz też:
Zapytali Dowbora o koniec przyjaźni z Szelągowską. Nagle zaczął się tłumaczyć
Joanna Koroniewska przerwała milczenie ws. córki. "Nikt jej tego nie załatwił"
Joanna Koroniewska przerwała milczenie ws. Doroty Szelągowskiej. "Coś się kończy"








