11 lat temu - 1 kwietnia 2015 roku - odszedł dziennikarz Robert Leszczyński. Elżbieta Zapendowska w nowej rozmowie z Plejadą wróciła pamięcią do współpracy z dziennikarzem.
Elżbieta Zapendowska wróciła wspomnieniami do ich relacji za czasów "Idola", gdzie zasiadali w jury obok Jacka Cygana i Kuby Wojewódzkiego
Zapendowska wspomina Leszczyńskiego
Elżbieta Zapendowska podkreśliła, że choć pochodzili z różnych muzycznych światów i nie zawsze patrzyli na wszystko tak samo, łączyła ich autentyczna sympatia oraz uznanie dla swojej pracy.
"Z Robertem Leszczyńskim miałam raczej luźny układ. Nigdy nie byłam rockandrollowcem, a on nim był. Myślę więc, że wśród jego kolegów z tego środowiska wiele osób przedstawiłoby pełniejsze wspomnienia, natomiast ja do dzisiaj nie mogę się z tym pogodzić, że go nie ma. Jego odejście sprawiło, że mapa dziennikarstwa muzycznego w Polsce została jakby przedziurawiona. Był bardzo barwną, błyskotliwą i wyrazistą postacią" - wyznała poruszona Zapendowska.
Zapendowska do dziś nie może się pogodzić z odejściem Leszczyńskiego
Mimo to ich relacja nie zawsze była łatwa. Zapendowska przyznała, że zdarzały im się spięcia i wymiany zdań, jednak wynikały one z silnych charakterów i odmiennych temperamentów. Jak zaznaczyła, te różnice często prowadziły do twórczych rozmów, a nie sporów.
"Robert Leszczyński miał charakter i czasami kłóciliśmy się jak sąsiedzi, ale na tym to właśnie polega. Świat jest ciekawy dlatego, że się od siebie różnimy. Ale było to twórcze. Najbardziej jest mi żal tego, że tak wcześnie odszedł. To jest w ogóle niepojęte aż do teraz. Ile to już lat minęło? Jedenaście (….). Bardzo mi go szkoda. Ważne, żeby go dobrze wspominać i pamiętać, bo był tego wart" - podsumowała.
Zobacz też:
Zapendowska nie gryzła się w język ws. Sanah. Fanki jej tego nie wybaczą
Zadzwonili do domu Zapendowskiej, a tam otrzymali takie ponure wieści. To musiało kiedyś nadejść
Zapendowska miała młodszego o 20 lat partnera. Ich rozstanie do dziś jest zagadką








