Magdalena Zawadzka to ceniona i lubiana aktorka, która na scenie oraz małym i dużym ekranie pojawia się regularnie od lat 60. W swojej karierze gwiazda miała okazję spotykać się w pracy z wieloma reżyserami, ale z tak wyjątkowym - dopiero raz.
Zawadzka pierwszy raz zagrała u syna. Oto jak Jan Holoubek zachowywał się wobec niej na planie
Nie tak dawno kobieta zagrała bowiem w serialu "Heweliusz", za który odpowiadał jej syn, Jan Holoubek. 48-latek to owoc jej wieloletniego małżeństwa z innym wielkim artystą, Gustawem Holoubkiem. Twórca hitu Netfliksa z pewnością odziedziczył talent po znanych rodzicach.
"Grałam u niego pierwszy raz w życiu. Nigdy nie stałam przed kamerą, którą on jako operator dowodził, dowodził światłem. Nigdy też nie stałam przed nim jako przed reżyserem. I tu dostałam rolę. Może to nie jest duża rola, ale rola bardzo ważna w tym serialu, jego niesłychanie udanej pracy" - mówiła Marioli Bojarskiej-Ferenc w podcaście "Bez tabu".
Zawadzka z podziwem patrzy na osiągnięcia Jana.
"On był bardzo znakomitym operatorem filmowym i telewizyjnym, dostawał za swoje zdjęcia piękne nagrody, ale on (...) [zmienił - przyp. aut.] swoje życie totalnie, dlatego że gdzieś tam w nim drzemał reżyser. I ten zawód operatora stał się tylko jakimś stopniem, wręcz trampoliną do tego, żeby skoczyć na najwyższy, powiedzmy, szczebel, czyli sam się 'przereżyserował' na reżysera. Wszystko, co do tej pory zrobił, jest nie tylko udane, ale wysoko nagradzane" - wyjawiła w audycji "Vivy!".
Wydało się ws. Zawadzkiej i Holoubka. Oto jak zachowywał się wobec niej na planie. "Robił mi uwagi"
Przy okazji aktorka zdradziła, jak wyglądała jej współpraca z synem na planie. Wydawałoby się, że ze względu na osobiste powiązania i uczucia może być to niezręczne i trudne, ale nic bardziej mylnego. Spora w tym zresztą zasługa obu stron.
"(...) Syn nie patrzy na mnie jak na gwiazdę, patrzy na mnie jak na mamę. I oczywiście, że robi mi różne uwagi, bo inaczej myśli. Dla mnie to jest absolutnie zrozumiałe, bo przecież on jest z innego pokolenia, jest moją (...) [pociechą], ale dorosłą, dojrzałą" - tłumaczyła.
Paradoksalnie Zawadzka czuła się bezpiecznie w tej nowej dla siebie sytuacji właśnie ze względu na prywatną bliską więź łączącą ją z Janem Holoubkiem.
"Pomyślałam sobie, że on mi żadnej (...) [szkody] ani przykrości nie zrobi, ani ja jemu, więc spokojnie podeszłam do grania" - dodała.
Zawadzka i Holoubek pierwszy raz spotkali się na planie. "Nie patrzył na mnie"
Wobec syna starała się zachowywać jak wobec każdego innego reżysera, z którym miała okazję współpracować.
"Podeszłam do swojej pracy u niego z dużą pokorą, tak jak podchodzę w ogóle do reżyserów, którzy mają mną kierować. Ja im od pierwszego spotkania oferuję moje zaufanie, że ja słucham. Oczywiście im więcej słyszę bzdur, które mówi reżyser, tym bardziej wiem, że muszę na siebie liczyć" - opowiadała o swoim podejściu do pracy.
Na szczęście przy okazji "Heweliusza" nie miała takich dylematów.
"W tym przypadku nie miałam takiego strachu, dlatego że zobaczyłam przede wszystkim to, co on [Jan] do tej pory zrobił, i wiedziałam, że robi to bardzo dobrze" - podsumowała.
Pozostaje więc tylko czekać na kolejne efekty współpracy znanej mamy i syna.
Zobacz też:
Gustaw Holoubek długo starał się o serce Magdaleny Zawadzkiej. "Dostawałam kwiaty co wieczór"
Przelotne miłostki go nie interesowały. Córki Holoubka wyznały, jakim był ojcem








