Ponury Karol Strasburger nie wytrzymał. Zdobył się na gorzkie wyznanie
Karol Strasburger uchodzi dziś za twarz "Familiady". Gwiazdor swoją przygodę z show-biznesem rozpoczął jednak od aktorstwa, a na swoim koncie ma mnóstwo rewelacyjnych kreacji w produkcjach, które dziś cieszą się mianem kultowych. Do takich niewątpliwie należy ekranizacja powieści Marii Dąbrowskiej, "Noce i dnie", za którą odpowiada Jerzy Antczak.
W produkcji "Noce i dnie" oprócz Strasburgera pojawili się także niezapomniana Jadwiga Barańska, Jerzy Bińczycki, Beata Tyszkiewicz czy Stanisława Celińska. Właśnie okazuje się, że możemy spodziewać się nowej ekranizacji wspomnianej powieści. Netflix zapowiedział już stworzenie serialu, w którym zobaczymy Tomasza Schuchardta (w roli Bogumiła) oraz Jaśminę Polak (jako Barbarę).
Okazuje się, że nie do wszystkich przemawia ten pomysł. Głos zabrał właśnie Karol Strasburger, który wykreował postać Józefa Toliboskiego. Słynny aktor nie gryzł się w język.
"To z mojej strony trochę niezręczne, bo nie jest moją rolą mówić, co powinno się robić, a czego nie. Uważam jednak, że to przedsięwzięcie jest niepotrzebne. Film 'Noce i dnie' cały czas funkcjonuje w przestrzeni publicznej - jest regularnie powtarzany, żyje wśród widzów. (…) To wybitne dzieło, które startowało do Oscara i do dziś pozostaje bardzo obecne w świadomości widzów, dlatego robienie czegoś podobnego, w momencie, gdy ten film wciąż tak silnie funkcjonuje, moim zdaniem mija się z celem" - przyznał gwiazdor w rozmowie z Plejadą.
Karol Strasburger nie gryzł się w język. Potwierdził gorzkie doniesienia
Aktor zwrócił uwagę na fakt, że nowy serial z pewnością będzie porównywany do kultowej produkcji Jerzego Antczaka. Zasugerował więc, że skoro historia ma zostać przedstawiona na nowo, to może lepiej sięgnąć po zupełnie inny tytuł.
"(…) Trochę mnie to dziwi, że robi się coś w oparciu o literaturę, a chce się zrobić jakieś swoje spojrzenie. Trudno będzie stworzyć coś porównywalnego jakościowo - to był film kostiumowy, realizowany przez trzy lata z ogromnymi nakładami finansowymi. W zestawieniu z dzisiejszymi produkcjami, które powstają szybko i jak najniższym kosztem, wszystko to wydaje mi się trochę niezrozumiałe. Choć oczywiście nie można nikomu odmówić prawa do podjęcia takiego działania (…)" - zaznaczył.
Gospodarz "Familiady" podkreśla, że sztuka jest wolna, co znaczy, że każdy może realizować to, na co ma ochotę.
"(…) Nie mogę więc mówić: 'nie róbcie tego', ponieważ każdy dysponuje swoim budżetem i może realizować własne pomysły. Chodzi mi tylko o to, że robienie czegoś bardzo podobnego nie ma sensu. (…) Moja rola jest więc - tak jak wspomniałem - mocno niezręczna, bo nie chcę występować jako ktoś, kto komuś odbiera prawo do robienia filmu. Niech robią" - mówił Plejadzie.
Karol Strasburger potwierdził gorzkie doniesienia. Jego zdaniem podczas robienia adaptacji konkretnej książki nie można zmienić "wagi" bohaterów i zrobić historię o kimś z dalszego planu.
"Bohaterowie 'Nocy i dni' to wyraźnie określona para, która szukała swojego szczęścia. Nie da się nagle uczynić główną postacią kogoś innego i opowiedzieć inaczej jego życie. Skoro więc korzysta się z tej książki, to po co ją przerabiać na coś zupełnie innego? Sama powieść nie dla wszystkich była łatwa w odbiorze. Niektórzy mówili, że nie byli w stanie jej przeczytać do końca, ale została ożywiona dzięki scenariuszowi i aktorom, tworząc fantastyczną opowieść. I to właśnie należy zostawić. Skoro coś jest dobre, to po co robić to drugi raz? No nie wiem..." - mówił, podkreślając, że: "Są dzieła, które po prostu trzeba zostawić w spokoju. I wydaje mi się, że to jest właśnie jeden z takich przypadków".
Zgadzacie się?
ZOBACZ TAKŻE:
W "Familiadzie" wskazali najbardziej charyzmatyczną wokalistkę. Wybór może zaskoczyć








