Piosenkarka zemdlała w swoim domu w Londynie, a ojciec odwiózł ją do szpitala. "Wydaje się, że nic jej nie jest, ale lekarze zatrzymali ją dla pewności" - powiedziała jej rzeczniczka.
Amy poczuła się źle po tym, jak rozdawała autografy kanadyjskim fanom, którzy czekali na nią przed jej domem cały dzień.









