Serial "M jak miłość" w grudniu ubiegłego roku hucznie świętował swoje 25-lecie. Na gali pojawiły się tłumy gości, w tym stali i byli członkowie obsady, nawet Agnieszka Fitkau-Perepeczko, która z tej okazji musiała pokonać ponad pół świata. W dosłownym sensie, bo aktorka mieszka na stałe w Melbourne.
Serial "M jak miłość" staje się coraz smutniejszy
Radosne obchody jubileuszu tylko na chwilę oderwały myśli fanów od przygnębiających wątków, które ostatnio dominują w serialu. A jest się czym martwić…
Minione tygodnie zdominował tragiczny wątek Franki. Mimo protestów widzów, którzy w oficjalnych komentarzach zapowiadali, że jeśli kobieta odejdzie i pogrąży w rozpaczy męża, Pawła Zduńskiego, to przestaną oglądać, Franki rzeczywiście nie udało się uratować.
Najpierw odejście Kachlik, a teraz takie wieści o Mroczku...
Jak potem ujawniła wcielająca się w tę postać Dominika Kachlik, stało się to z jej winy, bo z powodów zawodowych postanowiła rozstać się z serialem, jednak to nie ukoiło nerwów publiczności. Pojawiły się opinie, że serial, zamiast dawać wytchnienie od codzienności, staje się dodatkowym źródłem stresów.
Mało tego, produkcja wydaje się być z tego dumna. Ostatnio na oficjalnym serialu na Facebooku pojawiła się triumfalna zapowiedź:
"Paweł ZDUŃSKI ZNIKNĄŁ bez słowa a Marysia została z Antosiem zupełnie sama. Czy to już KONIEC ich rodziny?! Fani nie mogą przestać płakać".
Fani "M jak miłość" wylewają potoki łez
Rzeczywiście, pod zdjęciami Pawła, granego przez Rafała Mroczka i Marysi, granej przez Małgorzatę Pieńkowską, zamieszczonymi na Instagramie fani potwierdzali w komentarzach, że nie mogli powstrzymać łez.
Jednak z niektórych wypowiedzi można wysnuć ostrożny wniosek, że mało brakuje, by scenarzyści przesadzili:
- "Mocny był ten odcinek",
- "Paweł powinien się ogarnąć, bo w serialu minął miesiąc od jej śmierci",
- "Nie mogłam patrzeć, przełączyłam",
- "Szkoda, że tak to wymyślili scenarzyści, śmierć Franki nie była potrzebna".
Zobacz też:
Ledwo w "M jak miłość" odeszła Franka, a tu takie wieści o Kindze i Piotrze Zduńskich. "Szykują coś"
Kolejne dramatyczne sceny w "M jak miłość". Najpierw śmierć Franki, a teraz to








