Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Ruszył "TzG". Kto wygrał?
Do finału "Tańca z gwiazdami" jeszcze daleka droga, a jak wiadomo z doświadczenia poprzednich lat, w programie może wydarzyć się dosłownie wszystko. A mimo to już pierwsze występy uczestników rozpoczynającej się właśnie 18. edycji pokazały, kto ma największe predyspozycje do wygranej.
Oglądaj "Taniec z gwiazdami" w Polsat Box Go
Najlepiej poradzili sobie Magdalena Boczarska i Jacek Jeschke, którym jurorzy przyznali aż 38 punktów. Tuż za nimi byli odpowiednio Iza Miko i Albert Kosiński (37), Sebastian Fabijański i Julia Suryś (36) oraz Gamou Fall i Hanna Żudziewicz (35).
Tego wieczora Rafał Maserak tylko raz przyznał maksymalną dziesiątkę; takiego zaszczytu dostąpiła wspomniana Boczarska. Ale to nie wobec niej juror ma największe wymagania...
Tuż po "Tańcu z gwiazdami" Maserak oficjalnie obwieścił. Padły dwa nazwiska
Na gorąco po programie były tancerz show przyznał, że wobec niektórych kandydatów do Kryształowej Kuli ma szczególne oczekiwania. Wszystko to z uwagi na ich przeszłe doświadczenia.
"Wymagam od nich więcej, ponieważ już jakiś warsztat taneczny mają za sobą. Miały coś wspólnego z tańcem, więcej niż pozostałe gwiazdy, które uczestniczą w tej edycji. Po drugie widać, że mają możliwości, więc mam nadzieję, że będzie to dla nich bardziej motywujące" - powiedział ekspert w rozmowie z Pudelkiem.
Mowa oczywiście o Emilii Komarnickiej, która od lat występuje na scenie i to wraz z jej aktualnym partnerem z show, Stefano Terrazzino. Wspólnie ze znaną z "TzG" Sarą Janicką tworzą oni spektakl muzyczno-taneczny, dla aktorki ruch nie jest więc żadną nowością.
Podobnie jest z Izą Miko, która w przeszłości uczęszczała do prestiżowej szkoły baletowej w Nowym Jorku. Nawet jeśli z uwagi na problemy zdrowotne nigdy jej nie ukończyła, to jednak ma pewne podstawy, które mogłyby, ale - jak pokazały pierwsze próby - nie zawsze okazują się ani przydatne, ani tym bardziej pomocne. Taniec towarzyski to przecież zupełnie inna bajka.
Iza Miko odpiera zarzuty ws. "Tańca z gwiazdami". "To nie jest nie fair"
Jeszcze przed rozpoczęciem programu Miko musiała odpierać zarzuty o zbyt duże doświadczenie z parkietem.
"Na pewno świadomość ciała bardzo mi pomoże, to oczywiste. Ale są też osoby, które mają inne atuty, które sprawią, że przejdą dalej. (...) Nie uważam, żeby było mi znacznie łatwiej. Nie sądzę, żeby to było niesprawiedliwe" - mówiła w podcaście "P.S. I love you by Ama" na antenie RMF FM.
Pierwszy odcinek i same intensywne przygotowania do niego utwierdziły ją w przekonaniu, że nie może mieć sobie nic do zarzucenia.
"Mój występ jest nie fair? Nie jest nie fair, bo ja bardzo ciężko pracowałam na ten mój występ. Jestem z siebie bardzo dumna, bo szkoła baletowa była trzydzieści lat temu. Nawet tej szkoły baletowej nie skończyłam, nie byłam absolwentką szkoły baletowej" - powiedziała w rozmowie z Pomponikiem.
I rzeczywiście, dwumiesięczne stypendium w amerykańskiej szkole dzisiaj owocuje jedynie - jak twierdzi jej partner - większą łatwością w utrzymaniu prawidłowej sylwetki.
Zobacz też:
Jasper nie wytrzymał ws. Izy Miko. Chodzi o jej umiejętności w "Tańcu z gwiazdami"
Godziny do "Tańca z gwiazdami", a tu takie wieści ws. Izy Miko. Zrobiło się nerwowo
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








