Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Sebastian Fabijański: Długo tkwiłem w totalnej ciemności!

Kiedy pogrążony w depresji aktor nie widział w niczym sensu, mama zaprowadziła go do kościoła...

Dziś parafianie u Dominikanów na warszawskim Służewie co niedzielę widują na mszy skupionego na modlitwie Sebastiana Fabijańskiego (29 l.). 

Reklama

Jednak nie zawsze tak było. Młody aktor, znany z takich produkcji jak „Miasto 44”, mówi o okresie, kiedy nie widział w swoim życiu żadnego sensu.

Sebastian wychował się w katolickim domu. Religijność swojej mamy podziwia. 

"Gdyby ona nie wierzyła tak pięknie, jak wierzy, to ja nie szukałbym wiary" – przyznaje. 

Do Boga zraziły go lekcje religii, na których przedstawiano Stwórcę jako „starszego pana na chmurce”. To nie trafiało do chłopaka, który od najmłodszych lat był buntownikiem. 

Dorastał na jednym z blokowisk w stolicy, był hip-hopowcem w kapturze na głowie. W czasie studiów rzucił się w wir imprez, a że jest porywczy, najczęściej kończyły się one awanturami. 

Wyrzucany z kolejnych szkół, ukończył ostatecznie Akademię Teatralną w Warszawie. 

"Kiedy ktoś mnie obrażał, moją pierwszą reakcją był tak zwany krótki zapłon a potem szła salwa nienawiści, czasami nawet rękoczynów. Szedłem po bandzie z imprezami i alkoholem" – wspomina aktor.

Pewnego dnia poczuł jak ogarnia go całkowity mrok, i pustka. Sebastian zachorował na depresję. 

"Codziennie budziłem się z poczuciem braku jakiegokolwiek sensu. Stałem się człowiekiem wypełnionym bólem i kompletnie pozbawionym wiary, zarówno w Boga, jak i w siebie, czy lepsze jutro" – mówi. 

Odsunął się od wszystkich, pogrążył w samotności. Zatroskana matka aktora nie przestawała się za niego modlić. Kiedyś udało jej się zaciągnąć syna na mszę. 

"Uklęknąłem przed obrazem „Jezu, ufam Tobie” i zacząłem tak płakać, że nie mogłem się powstrzymać. Łzy leciały same. Poczułem jakąś bliskość, jakby ktoś mnie przytulił, i poszło" – opowiada w książce „Bóg w wielkim mieście” Katarzyny Olubińskiej. 

Dziś wie, że bez mamy jego nawrócenie byłoby niemożliwe.

"Obserwując ją, chciałem odkryć źródło tej siły i blasku. Podziwiam jej wielkoduszność, umiejętność kochania wszystkich niezależnie od tego, jak mocno ktoś ją skrzywdził. Kiedy pytam, jak to robi, to mi powtarza, żebym się postarał na tych wszystkich ludzi patrzeć ze zrozumieniem, z żalem i współczuciem. Ja ciągle tego nie umiem"– wyznaje aktor. 

Mama jest dla Sebastiana wzorem kobiety. 

"Ma w sobie więcej waleczności, godności i siły niż niejeden mężczyzna. Bardzo ją kocham" – podkreśla. 

Do tej pory aktor nie spotkał miłości życia. Przez pewien czas był związany z Agnieszką Więdłochą (31 l.). 

Jednak para rozstała się. Sebastian przyznaje, że jest trudnym partnerem i bardzo ceni wolność. 

"Uciekam, gdy tylko widzę pierwsze próby odebrania mi jej" – zdradza. 

Jego autorytetem jest teraz Jan Paweł II, którego ceni za niezwykle mocną wiarę i ogromną wielkoduszność. Na modlitwę Sebastian znajduje czas każdego dnia.

"Proszę głównie o zdrowie. I uczę się dziękować. Ostatnio dziękuję za wszystko, co się dzieje w moim życiu. Prawdziwa wiara daje gigantyczną siłę, większą, niż cokolwiek na świecie. Takiej siły nie da ci ani drugi człowiek, ani sukces, ani książka, ani ty sam sobie jej nie dasz" – kończy Fabijański.

Dobry Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Karolina Korwin Piotrowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »