Beata Ścibakówna była studentką Akademii Teatralnej, gdy ówczesny rektor i wykładowca Jan Englert zaproponował jej rolę Zosi w reżyserowanym przez siebie spektaklu "Pan Tadeusz". To na zawsze zmieniło jej życie, zarówno prywatne, jak i zawodowe.
Beata Ścibakówna jest żoną sławnego aktora
Dwa lata po tej pamiętnej propozycji Beata Ścibakówna i Jan Englert wzięli ślub. Aktorka już wtedy zorientowała się, że grozi jej zaszufladkowanie w charakterze żony sławnego męża i ilekroć dostanie jakąś rolę, będą podejrzenia, że mąż jej to ułatwił. Postanowiła jednak zaryzykować dla miłości.
Jej obawy potwierdziły się. Wprawdzie odkąd w 2003 roku Englert objął stanowisko dyrektora artystycznego Teatru Narodowego, Ścibakówna regularnie pojawiała się na scenie, jednak w oczach reżyserów i producentów uchodzi za żonę sławnego męża.
Beata Ścibakówna miała zagrać babcię w serialu
Robiła co mogła, by pokazać, że jest od niego niezależna, w 2008 roku wzięła nawet udział w programie "Gwiazdy tańczą na lodzie", jednak to nie nadało rozpędu jej karierze.
W wywiadach narzeka, że chociaż jest zapotrzebowanie na kobiety w dojrzałym wieku, ją takie propozycje z reguły omijają. A kiedy już się jakaś trafi, to i tak okazuje się pechowa. Jak wspominała Ścibakówna w podcaście Doroty Szelągowskiej "Czułe słówka":
"Dostałam rolę babci, kiedy to było... 8 lat temu może.. Po raz pierwszy. Byłam oburzona, naprawdę oburzona, że jak mnie można proponować rolę babci. Ale poszłam po rozum do głowy , który mi powiedział: przecież są kobiety w twoim wieku, które są babciami. Podano mi kilka przykładów kobiet z naszej branży, które już są, Mówię: dobrze, biorę to. Zagrałam, to był pilot pewnego serialu, ten serial nie powstał, może casting nie był najlepszy, nie wiem, jakie się okoliczności na to złożyły".
Beata Ścibakówna narzeka na brak ról
Jak daje do zrozumienia Ścibakówna, w jej sytuacji nie ma sensu wybrzydzać, zwłaszcza odkąd jest postrzegana już nie tylko jako żona sławnego męża, ale i matka rozchwytywanej aktorki.
Ale ja wtedy pomyślałam sobie o tym i chociaż mam tak, żeby nie każdą rolę przyjmować, jaką się dostaje, ale jeśli coś jest wyzwaniem, to czemu nie. Gorszym problemem w moim wieku jest niedostawanie ról. Rozmawiałam na pewnym prywatnym przyjęciu z dziewczyną, nie wiedziałam, kim ona jest i powiedziałam jej, że nie dostałam propozycji od pięciu lat. I ona na mnie spojrzała nie jak na żonę pewnego aktora czy matkę pewnej dziewczyny, tylko tak spojrzała na mnie z innej perspektywy i stwierdziła: rzeczywiście. Nawet jak są role dla kobiety 50 plus to jest już grupa aktorek, która gra te role i ja się w tej grupie nie mieszczę. Nie mówię tego, żeby narzekać, tak po prostu jest".
Zobacz też:
Doniesienia zza zamkniętych drzwi Jana Englerta. Ścibakówna ujawniła, jak dziś wygląda jego życie
Englert i Ścibakówna przyłapali na randce. Mieli nietęgie miny. Aktor łapał się za głowę
57-letnia Ścibakówna spakowała manatki. W Miami chwali się sylwetką w kostiumie kąpielowym








