Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

"Rolnik szuka żony 4": Piotr już tego nie ukrywa! Uda mu się spełnić marzenia?

Piotr Kościesza (38 l.) ma nadzieję, że w programie "Rolnik szuka żony 4" uda mu się spełnić dwa marzenia: znaleźć wybrankę i… skoczyć z nią ze spadochronem!

Trudno mu wyjść z kawalerskiego stanu. Nieudane próby podejmuje od prawie 20 lat. Podobnie jak nie może wciąż wykonać wymarzonego... skoku ze spadochronem.  

- Może w końcu uda mi się to zrobić za jednym razem. I skoczę ze spadochronem wraz z moją wybranką... - śmieje się w rozmowie z "Rewią".

Po maturze chciał zostać zawodowym żołnierzem, ale nie udało się z powodów zdrowotnych. Wtedy postanowił wyjechać i zdać się na los. O tym, jak ważny jest dla niego rodzinny dom, przekonał się, gdy znalazł się daleko od niego.  

Reklama

Mieszkał w Niemczech i w Szwecji. Tęsknota okazała się silniejsza niż pokusa godziwego zarobkowania. Wrócił do Zalesia koło Krasnego na Mazowszu. Od kilku lat razem z rodzicami prowadzi gospodarstwo. W końcu polubił prace w polu i hodowanie zwierząt.  

- Syn na szczęście zrozumiał, że wszędzie jest dobrze, ale najlepiej w domu - mówi tata Jerzy.  

Można zrozumieć jego zadowolenie, bo teraz ma pomoc, a ostatnio trapią go problemy ze zdrowiem i poruszaniem się. Piotra rozsadza energia, dba o fizyczną sprawność, regularnie ćwiczy. Nie może usiedzieć na miejscu, dlatego pracuje też w ochronie, gdzie może się wykazać odwagą i siłą.  

Z czasem trochę zaczęła mu dokuczać samotność. Im jest starszy, tym bardziej go to stresuje. Nie sprawdziły się związki na odległość, wtedy postanowił znaleźć bliską osobę. Jeździł nawet do Warszawy na dyskoteki, poznawał dziewczyny, ale gdy mówił, że jest rolnikiem, czuł, że jego osoba przestaje wzbudzać zainteresowanie...  

Że nie jest to tylko jego życiowy problem, zrozumiał, oglądając program "Rolnik szuka żony". Rodzice próbowali go namówić, żeby zgłosił swoją kandydaturę już w którejś z wcześniejszych edycji. W końcu zdobył się na odwagę i wystartował.  

Przekonało go to, że wśród dziewczyn starających się o względy rolników w poprzednich edycjach zauważył kilka, które bardzo mu się spodobały...  

- Najważniejsze, żeby jego przyszła żona umiała gotować - rozmarza się mama Piotra, Teresa. - Syn tylko tego nie potrafi.  

Z kolei on chciałby, żeby ukochana była mądrą i uczciwą kobietą. Nie ukrywa, że jest zwolennikiem metody przez żołądek do serca.  

Rolnik zagwarantuje przyszłej żonie spokój i bezpieczeństwo. Na pewno też zapewni odrobinę adrenaliny, bo miewa szalone pomysły. Jak ten ostatni, o zgłoszeniu się do programu i szukaniu żony na oczach całej Polski. To dla niego na razie najodważniejszy skok w życiu...

***
Zobacz więcej materiałów

Rewia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Rolnik szuka żony 4

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje