Irena Santor to legenda sceny. Ten rok jest dla niej szczególny
Irena Santor to nazwisko, które jest dobrze znane chyba każdemu mieszkańcowi kraju nad Wisłą. W końcu stoi za nim niekwestionowana legenda rodzimej sceny muzycznej.
Artystka rozpoczynała swoją karierę jeszcze na początku lat 50. jako członkini zespołu pieśni i tańca, ale już pod koniec dekady występowała solo. Dziś w swoim dorobku ma ponad 20 albumów i sporo przebojów, które śpiewają kolejne pokolenia.
Wykonawczyni takich utworów jak "Już nie ma dzikich plaż" czy "Złoty pierścionek" parę lat temu zapowiedziała zakończenie działalności zawodowej. Mimo to wciąż okazjonalnie udziela wywiadów i pojawia się publicznie choćby po to, by przysłuchiwać się, jak inni wykonują jej własne piosenki.
Aż trudno uwierzyć, że na ten rok przypada 75-lecie aktywności scenicznej gwiazdy. Z tej okazji kilka dni temu wyemitowano materiał poświęcony jej imponującemu dorobkowi. Kobieta zdobyła się w nim na szczere wyznanie.
Przed weekendem potwierdziły się doniesienia ws. Ireny Santor. Już nie ma co do niej wątpliwości
Santor przejawiała duży talent już od najmłodszych lat. Jeszcze w szkole w Polanicy-Zdroju nauczycielka przedstawiła ją odwiedzającemu placówkę Zdzisławowi Górzyńskiemu, ówczesnemu dyrektorowi Opery Poznańskiej.
"(...) Powiedział: 'Oj, kochanie, pani musi pójść do szkoły muzycznej. Mam przyjaciela Tadeusza Sygietyńskiego. Czy pani wie, co to jest 'Mazowsze'?". Powiedziałam, że nie. Usłyszałam: 'To ja pani dam list polecający'" - opowiadała sama wokalistka w programie "Kulisy Sławy".
W rzeczonym liście ekspert wskazywał na jej "czysty sopran, nieprzeciętną muzykalność, prawdziwy, szczery talent" oraz "odwagę i uczciwość". W ten właśnie sposób, po przesłuchaniu, przyszła gwiazda trafiła do słynnego zespołu, w którym szybko została solistką. Wówczas nie zdawała sobie nawet sprawy, jak duża to rzecz.
"Przed moim przyjściem do 'Mazowsza' nie miałam pojęcia, że istnieje świat muzyczny, który może być zawodem czy czymś bardzo ważnym. A śpiewałam zawsze. Kiedyś powiedziałam, że śpiewałam, odkąd siebie nie pamiętam" - wyjawiła.
Santor po latach zdobyła się na szczerość. Na te słowa trudno się nie wzruszyć
Jej wybitne osiągnięcia są tym bardziej godne podziwu, że Santor nigdy formalnie nie kształciła się w kierunku, w którym osiągnęła tak duży sukces.
"Nie jestem wykształconym muzykiem. Nie kończyłam wielkich szkół muzycznych. Jestem, co brzydko się nazywa, naturszczykiem. Nie potrafię powiedzieć, jak można nauczyć się śpiewać. Technicznie to tak - wydobywać z siebie dźwięki. I można to robić całkiem poprawnie. Ale jeśli chodzi o śpiewanie, to (...) musi to dać (...) natura" - dodała.
Już niebawem, bo w poniedziałek, 21 września w Teatrze Wielkim w Warszawie odbędzie się wyjątkowy jubileusz artystki. Dwa i pół miesiąca później, dokładnie 9 grudnia, przypadają jej 92 urodziny.
Takie liczby skłaniają do podsumowań i refleksji nad przebytą drogą. A ta w przypadku Ireny Santor nie mogła być chyba piękniejsza i bardziej ekscytująca.
"Dzisiaj z perspektywy moich lat mogę powiedzieć, że przeżyłam jak dotąd bardzo interesujące życie. Nie zamieniłabym mojego życia na nic innego" - skwitowała.

Zobacz też:
Irena Santor potwierdziła doniesienia po latach. To było kwestią czasu
Irena Santor już dawno wyrobiła sobie zdanie o Dodzie. Oto co o niej naprawdę myśli
Potwierdziły się doniesienia ws. Santor. Gorzko się rozczarowała








