Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Piotr Galiński przed laty był na szczycie. Niebywałe, jak dziś wygląda życie byłego jurora "Tańca z gwiazdami"

Gospodarstwo "Pod Kogutem” prowadzone przez Piotra Galińskiego (61 l.) uznano za najpiękniejszy zakątek agroturystyczny na Warmii i Mazurach. Były juror "Tańca z gwiazdami" do dziś zajmuje się... hodowlą zielononóżek kuropatwianych! Co jeszcze robi, żyjąc z dala od cywilizacji w samym centrum Krainy Wielkich Jezior?

Piotr Galiński założył gospodarstwo agroturystyczne na długo przed tym, jak wiosną 2005 roku zaproszono go do udziału w "Tańcu z gwiazdami" w charakterze jurora. 

Kiedy pod koniec lat 90. ubiegłego wieku kupił kawałek ziemi pod Mrągowem, stała tam jedynie stara obora i mały szary domek. Tancerz w ciągu niespełna dekady zamienił to miejsce w modelowe ekogospodartwo, o którym głośno było nie tylko na Mazurach. 

Tuż po tym, jak zasiadł obok Iwony Pavlović, Beaty Tyszkiewicz i Zbigniewa Wodeckiego za stołem sędziowskim 1. polskiej edycji najpopularniejszego na świecie tanecznego show, jego siedlisko okrzyknięte zostało najpiękniejszym w kraju i zwyciężyło w konkursie "Zielone lato" zorganizowanym przez Program Pierwszy Polskiego Radia.

Reklama

Piotr Galiński doskonale pamięta początki swej przygody z - jak żartuje - działalnością z dala od asfaltowych dróg i supermarketów. Żeby prowadzić gospodarstwo agroturystyczne i przyjmować w nim gości, musiał wcześniej ukończyć specjalny kurs.

"Dowiedziałem się, że aby istnieć w tej branży, trzeba mieć własne zwierzęta i znać od podszewki kuchnię regionalną. No i zaczął się cyrk" - napisał w książce "Taniec z garami. Kuchnia na moją nutę".

Nie wszyscy wiedzą, że Piotr Galiński jako pierwszy mężczyzna w Polsce został tancerzem... zawodowym. 

Uprawnienia do posługiwania się tym mianem zdobył w 1987 roku, zdając egzamin przed specjalnie powołaną komisją w ówczesnym Ministerstwie Nauki i Sztuki. 

Rok później założył Olsztyński Teatr Tańca działający, choć w nieco zmienionej formie, do dziś.

Największą oprócz tańca pasją Piotra Galińskiego zawsze było gotowanie.

"Mam na punkcie gotowania totalnego fioła" - przyznaje i dodaje, że kiedy postanowił otworzyć gospodarstwo "Pod Kogutem", był już dobrym kucharzem, ale o kuchni regionalnej nie miał bladego pojęcia.

"Tubylcy niechętnie dzielili się ze mną wiedzą kulinarną. Ale w końcu nauczyłem się tej kuchni, ugościłem komisję i zdałem egzamin" - opowiadał w wywiadzie dla "Gazety Olsztyńskiej".

Piotr Galiński jest dziś jednym z najbardziej znanych na Mazurach hodowców kur. 

Jego dumą są zielononóżki kuropatwiane - polska rasa, która już od jakiegoś czasu znajduje się na "Czerwonej liście" FAO wśród zwierząt zagrożonych wyginięciem.

"Ich jaja nie mają sobie równych" - twierdzi.

Gospodarstwo Piotra Galińskiego co roku odwiedzają ci sami od 20 lat goście.

"Przyjeżdżają dla jaj" - żartuje tancerz i dodaje, że początkowo ludzi zwabiała ciekawość, jak wygląda juror "Tańca z gwiazdami" na - to jego słowa - kupie gnoju.

"Byłem jednym ze zwierząt, jak małpa. To się jednak szybko zmieniło. Dziś moi goście wiedzą, że mogą u mnie żyć, ale nie mogą wchodzić w moją prywatność" - powiedział niedawno.

Piotr Galiński ma już zarezerwowane pokoje na całe przyszłe lato i to mimo panującej pandemii.

Nie może się doczekać, kiedy znów ugości turystów z całej Polski, ale też z Niemiec i Holandii.

Czy tęskni za telewizją? 

Twierdzi, że w ogóle nie brakuje mu błysków fleszy, a jak ma ochotę na telewizję, to po prostu ją ogląda. 

Michała Malitowskiego, który zastępuje go w fotelu jurora, odkąd "Taniec z gwiazdami" gości na antenie Telewizji Polsat, nazywa godnym siebie następcą...

***

AIM
Dowiedz się więcej na temat: Piotr Galiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »