Burza po premierze "Girls of Warsaw". Influencerkom nieźle się dostało
Od kilku dni w mediach głośno jest o serialu "Girls of Warsaw", który trafił na platformę Amazon Prime Video. Produkcja pokazuje codzienne życie czterech znanych influencerek: Andziaks, Oli Nowak, otwiera się w nowym oknie, Jessiki Mercedes i Klaudii Sadownik.
Serial spotkał się z mieszanym odbiorem widzów. Wielu internautom nie spodobały się niektóre zachowania i wypowiedzi bohaterek. Szczególne emocje wzbudził sposób, w jaki Jessica Mercedes została potraktowana przez koleżanki z branży.
Jakub Rzeźniczak wyraził swoje zdanie na temat "Girls of Warsaw". Sam był kiedyś w podobnej sytuacji
Dość niespodziewanie głos w sprawie "Girls of Warsaw" zabrał Jakub Rzeźniczak. Piłkarz zwrócił uwagę przede wszystkim na to, że widzowie nie powinni oceniać uczestniczek programu wyłącznie na podstawie tego, co zobaczyli na ekranie.
"Powiem swoje, bo naprawdę ściska mnie w środku, kiedy wchodzę na Instagrama i widzę, jak nagle wszyscy zostają ekspertami od moralności. 'Girls of Warsaw' - 6 odcinków, 282 minuty materiału, 4 osoby. I na podstawie tych kilku godzin ludzie wydają wyroki na temat całego człowieka. Serio? Przecież wszyscy wiemy, jak działa telewizja. Wiemy, czym jest montaż. Wiemy, że z tej samej historii można zbudować zupełnie różny obraz człowieka. Czy można krytykować czyjeś zachowanie? Oczywiście. Czy można powiedzieć: 'To, co zrobiłeś, było słabe'? Jasne. Ale od kiedy jedno zachowanie definiuje człowieka?" - napisał na Instagramie.
W dalszej części wpisu Rzeźniczak nawiązał do własnych doświadczeń i podkreślił, że sam wielokrotnie musiał mierzyć się z ocenami opartymi na pojedynczych wydarzeniach.
"Sam w życiu robiłem głupoty. Niektórych żałuję, za niektóre się wstydzę. A czy przez to jestem dobrym albo złym człowiekiem? Nie sądzę, żeby było to takie proste. Najbardziej bawią mnie teksty typu: 'Przepraszam, że oglądałam Andziaks i kupowałam jej świeczki'. Naprawdę? Czy 282 minuty programu są w stanie wymazać lata, przez które ktoś obserwował danego twórcę? Gdzie jest prawda? W tych 6 odcinkach? Czy może w latach jego działalności w internecie?" - napisał.
Jakub Rzeźniczak zaapelował do internautów. Prosi o wyrozumiałość dla gwiazd
Jakub Rzeźniczak zaznaczył również, że nie zamierza bronić kontrowersyjnych zachowań uczestniczek programu. Jego zdaniem warto jednak zachować umiar w ocenach i nie wydawać jednoznacznych wyroków na podstawie kilku scen pokazanych w reality show.
"I żeby było jasne - NIE BRONIĘ nikogo z tego programu. Po prostu nie podoba mi się łatwość, z jaką dzisiaj ludzie oceniają innych i wydają wyroki. Pokazujesz życie w internecie? Jasne, musisz liczyć się z oceną. Ale krytyka to jedno, a publiczne skazanie człowieka na podstawie kilku godzin programu to zupełnie coś innego" - napisał.
Piłkarz po raz kolejny zwrócił także uwagę na rolę montażu, który jego zdaniem może znacząco wpłynąć na odbiór bohaterów programu.
"I jeszcze jedno. Jeżeli już mamy oceniać człowieka, to może warto spojrzeć na całokształt jego działań, a nie tylko na to, co zobaczyliśmy w programie, który ktoś wyprodukował i zmontował. Bo mam wrażenie, że dzisiaj wystarczy 5 minut materiału, żeby 5 tysięcy osób poczuło, że zna całe życie drugiego człowieka. A przecież... nie znamy" - podsumował.
Zgadzacie się z jego słowami?

Zobacz też:
Wyszła na jaw tajemnica Andziaks. Tego zawsze unika podczas zakupów, otwiera się w nowym oknie








