Lewandowski triumfował na sportowej gali. Ale na widowni go zabrakło
Bez względu na osobiste sympatie, chyba nikt nie ma wątpliwości, że Robert Lewandowski jest jednym z najlepszych zawodników w historii naszego kraju. Piłkarz ma za sobą kolejny udany sezon w FC Barcelonie (27 bramek, a teraz jeszcze dopiero co wygrany Superpuchar Hiszpanii) i niezłe występy w reprezentacji (cztery gole).
W tym roku w Plebiscycie Przeglądu Sportowego na Sportowca Roku miał jednak silną konkurencję. Ostatecznie "Lewy" wylądował dopiero na siódmym miejscu w zestawieniu. Wyprzedzili go m.in. Klaudia Zwolińska, Iga Świątek, Winfredo Leon, Bartosz Zmarzlik czy Robert Kubica.
Ale tego wieczora 37-latek i tak miał swoją chwilę chwały. Wraz z Justyną Kowalczyk został bowiem uhonorowany tytułem Czempiona Stulecia.
Przygotowujący się do ważnego meczu piłkarz nie był obecny na sali; nagrodę w imieniu męża odebrała Anna Lewandowska. To właśnie do niej gwiazdor zwrócił się w transmitowanej na żywo wypowiedzi wideo. Z jego ust padły zaskakujące słowa.
Niespodziewanie Lewandowski zwrócił się publicznie do Anny. Tak wygląda ich życie od kulis
Rzadko zdarza się, by Lewandowski zdobył się na tak otwarte i w gruncie rzeczy dość prywatne ogłoszenie. Tymczasem we wspomnianej wypowiedzi Robert skomplementował wygląd Ani, która tego dnia zachwyciła wszystkich w różowej, rozkloszowanej sukni, i publicznie podziękował jej za wsparcie. Przy okazji wyjawił, jak wygląda ich życie od kulis.
"(...) Aniu, kochanie, dziękuję, że od lat dbasz o każdy detal mojego samopoczucia, od tego, co mam na talerzu, po to, jak radzę sobie z presją, za codzienne wsparcie, ogromną cierpliwość i za to całe poświęcenie. Wiem, że w domu nadal nie jestem sportowcem stulecia, tylko Robertem, który pewnie za dwa dni, jak wróci do domu, będzie musiał wynieść śmieci czy opróżnić zmywarkę" - powiedział.
Słowa te potwierdzają to, co sama Anna wyznała chwilę wcześniej.
"Nasze kalendarze są ułożone pod mecze Roberta i szkołę Klary. Jestem trzecia w kolejce, będę czwarta, kiedy do szkoły pójdzie Laura. Na wakacje wyjeżdżamy, gdy mogą mąż i starsza córka. Jeśli mam wtedy obowiązki zawodowe, zostawiam ich na parę dni, robię, co muszę, i wracam odpoczywać" - mówiła w rozmowie z "Twoim Stylem".
Ale nie tylko ta wspomniana wypowiedź Roberta wzbudziła duże zainteresowanie.
Nagle Lewandowski ogłosił ws. zakończenia kariery. Klamka zapadła
Niespodziewanie Lewandowski podjął regularnie powracający w jego kontekście temat planowanego terminu zakończenia kariery. "Lewy" podszedł do tego z humorem i dał do zrozumienia, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
"Nie zamierzam grać kolejnych 100 lat, ale obiecuję, że dopóki biegam szybciej niż większość z was na sali, nie odchodzę na emeryturę" - ogłosił.
Nic dziwnego, że piłkarz nie chce się w żaden sposób określać. W końcu wciąż jest w świetnej formie, a jego obecność na boisku przynosi wymierne korzyści dla całej drużyny. Dobrze, że Anna nie czekała z własnym rozwojem na jego wycofanie się ze sportu.
"Zobaczymy, jak będzie kiedyś. Robert zadeklarował, że gdy skończy karierę, zajmie się w wakacje dziećmi, a ja będę realizowała swoje projekty. Powiedziałam ze śmiechem, że nie chcę czekać, aż przestanie grać, żeby spełniać marzenia. I tak wszystko układam, żebym już teraz mogła to robić" - mówiła we wspomnianym wywiadzie.
Zobacz też:
Tuż po Nowym Roku Anna Lewandowska potwierdziła ponure doniesienia. "Coraz bliżej końca"
Lewandowska miała dość życia w cieniu Roberta. Tymi zdaniami rozwiała wątpliwości ws. małżeństwa
Zaskakujący wpis Lewandowskiej pojawił się tuż po świętach. "Nie pouczaj mnie"








