W "Pytaniu na śniadanie" doszło do scen. Lewandowska musiała zareagować
Programy na żywo mają to do siebie, że nie nad wszystkim da się w ich przypadku zapanować. Nie ma przecież możliwości późniejszego zedytowania nakręconego materiału i takiego zmontowania go, by ukryć jakąś wpadkę.
Praca w takich warunkach wymaga ciągłej czujności i gotowości oraz dobrego refleksu, które pomagają w opanowaniu nawet kompletnie nieprzewidzianych sytuacji.
Do takiego właśnie zdarzenia doszło ostatnio w "Pytaniu na śniadanie". Nie stało się na szczęście nic złego czy niezręcznego, ale i tak wymagało to szybkiego i zdecydowanego działania.
Przed takim właśnie wyzwaniem stanęli Anna Lewandowska i Robert Stockinger. Ale większa odpowiedzialność spoczęła na barkach tej pierwszej...
Co za sceny za kulisami "Pytania na śniadanie". Lewandowska musiała wziąć sprawy w swoje ręce. Nie do wiary, co zrobiła
W środowym wydaniu 29 kwietnia prowadzący poruszyli z gośćmi na antenie między innymi temat ślubu i weselnych przygotowań. Częścią tego segmentu miała być prezentacja modeli sukni przez Roberta Czerwika.
Niestety w ostatniej chwili okazało się, że jedna z pań, która miała zaprezentować model projektanta, nie dotarła do studia. Niewiele myśląc, Lewandowska pobiegła za kulisy i sama założyła kreację.
"Nie dojechała dziś modelka, więc, by praca Roberta Czerwika nie poszła na marne, po prostu ogarnęłam drugą fuchę" - mówiła z humorem w sieci.
Na oficjalnym instagramowym profilu śniadaniówki znalazło się nawet krótkie nagranie rejestrujące moment, w którym prowadząca wbiega na scenę, unosząc dół sukni, a później układa ją tuż przed zajęciem miejsca na kanapie obok swojego ekranowego partnera.
Produkcja podłożyła pod wideo motyw muzyczny kojarzący się z ceremonią oraz dodała zabawny napis: "Outfit [ang. stylizacja], gdy o 9:30 masz pracę, ale o 12 swój ślub".
"Grunt to dobre planowanie!" - dodano jeszcze w opisie.
Nieprzewidziana sytuacja w "PnŚ". Lewandowska od razu zaczęła działać. Mieli dosłownie dwie minuty
Do tego nietypowego zdarzenia odniósł się też sam projektant. Chwilę po nim opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie z gospodynią formatu i wyjawił kulisy.
"(...) To był dzień, który na pewno zapamiętam na długo. Jak to w telewizji na żywo, jedna z modelek nie dojechała, a my mieliśmy prezentację trzech sukien ślubnych i kwiatów przygotowanych specjalnie do każdej z nich przez florystkę Monikę. I nagle… brak trzeciej sylwetki" - relacjonował Czerwik.
Sytuację postanowiła uratować Lewandowska.
"I wtedy wydarzyło się coś absolutnie cudownego. Ania Lewandowska, totalnie spontanicznie, powiedziała, że zakłada suknię" - opisywał.
A potem wszystko działo się już bardzo szybko.
"Mieliśmy dwie minuty. Dosłownie dwie. Wybieg ze studia, szybki bieg do garderoby, zdjęcie całej stylizacji, założenie gorsetu, zawiązanie go, suknia, poprawki i powrót na wizję. Adrenalina jak na najlepszym pokazie mody" - ekscytował się.
Projektant zabrał głos po aferze w "PnŚ". "Mam jedną refleksję"
Na koniec zwrócił się do bohaterki dnia.
"Aniu, bardzo ci dziękuję. Zapamiętam to na długo. Wyglądałaś przepięknie i udowodniłaś, że jesteś absolutnie idealną modelką" - napisał.
Co ciekawe, Czerwik wyniósł z tej wpadki zaskakującą lekcję.
"A ja mam z tego jedną refleksję… żadna panna młoda nie potrzebuje godziny na ubranie się w suknię ślubną. Nam wystarczyły dwie minuty" - zażartował.
Zobacz też:
Lewandowska ujawniła prawdę o Stockingerze. I to dopiero po roku
Niespodziewany ruch TVP. Nie do wiary, na co zdecydowała się stacja
Stockinger z samego rana pokazał się u boku pięknej blondynki. To nie przypadek. "Superpara"








