Przemysław Kossakowski przez parę lat był jedną z jaśniejszych gwiazd należącej do TVN stacji TTV. W międzyczasie prezenter zyskał też popularność w mediach plotkarskich, a wszystko dzięki związkowi z Martyną Wojciechowską.
Choć para wydawała się dla siebie niemal stworzona, nagle wszystko runęło. Podróżniczka i jej luby postanowili po latach życia na kocią łapę sformalizować związek. Fani byli przekonani, że ślub tylko scementuje ich relację.
Przemek Kossakowski nagle wyprowadził się od Wojciechowskiej. Wytrzymał po ślubie kilka miesięcy
Po zaledwie trzech miesiącach niespodziewanie Kossakowski postanowił się ulotnić. Nagle spakował walizki i wyprowadził się cichaczem z domu Martyny.
Podróżniczka była w szoku, a w oficjalnym komunikacie do mediów, w którym poinformowała o rozstaniu z mężem, nie kryła, że i ją ta informacja zaskakuje.
"Po trzech latach związku i trzech miesiącach od ślubu, z dnia na dzień nastąpił koniec mojego małżeństwa. Ta nagła zmiana była dla mnie wielkim zaskoczeniem, bo odpowiedzialność, zobowiązanie i dane słowo są i zawsze będą dla mnie wartościami nadrzędnymi. Moja decyzja o ślubie była głęboko przemyślana i traktowałam ją bardzo poważnie" - pisała przed niespełna czterema laty Martyna.
Związku nie udało się uratować, a para oficjalnie rozwiodła się 26 lipca 2022 roku przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Rozprawa odbyła się w trybie zdalnym, a małżeństwo zostało rozwiązane po zaledwie jednej sprawie, z orzeczeniem o winie Kossakowskiego.
Co się dzieje z Kossakowskim? Zniknął w swej samotni i wziął trzeci ślub
Potem zaczęły się dziać kolejne dziwne rzeczy. Przemysław zniknął z mediów, ukrył się w swojej samotni w lesie i tyle go widziano.
W 2024 roku tabloidy donosiły, że znalazł sobie następczynię Martyny, a nawet wziął z nią ślub! Jak się okazało, swą trzecią żonę poznał jeszcze na planie "Down The Road".
Jak widać, ten program przyniósł mu więc nie tylko sławę i miłość widzów. W miniony wtorkowy późny wieczór do mediów trafiły nowe doniesienia ws. Kossakowskiego i wspomnianego programu "Down The Road".
Późnym wieczorem potwierdziły się doniesienia ws. Kossakowskiego. Nie ma już żadnej nadziei
Stacja TVN ogłosiła bowiem, że show wraca na antenę. Szybko jednak rozwiano wszelkie nadzieje na powrót Kossakowskiego. Były mąż Wojciechowskiej raczej nie ma już czego szukać w stacji na Wiertniczej.
A przecież tak kochał ten program.
"To moje opus magnum, zdecydowanie. I nie mówię o tym, że znalazłem się w telewizji. 'Down the road' i to, co wydarzyło się po tym programie, to najlepsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłem" - mówił przejmująco w miesięczniku "Zwierciadło".
Niestety, prowadzenie nowej edycji powierzono komuś innemu. To niejaka Monika Hoffman-Piszora, którą widzowie TVN mogą kojarzyć z "Afryki Express". Kobieta ma sześcioro pociech, w tym dwie wymagające szczególnej troski.
Jej konto na Instagramie obserwuje ponad 400 tysięcy osób. Nic więc dziwnego, że pod oficjalnym komunikatem TVN ws. następczyni Kossakowskiego, zaroiło się od miłych komentarzy i gratulacji. Oczywiście byli i tacy, którzy woleliby ponownie w tej roli zobaczyć Przemka.
"Przepiękna wiadomość! Powodzenia", "Brawo Monia", "Fajnie, że ten program wraca. Tylko szkoda, że nie będzie Przemka. Ale i tak czekam", "Przemek był super, ale wiem, że ty też sobie poradzisz" - pisali ludzi na Instagramie TVN.
Zobacz też:
Najpierw studia, a teraz to. Wojciechowska nie kryje radości
Wojciechowska potwierdziła doniesienia. Czas szybko pozbawił ją złudzeń
To nie były plotki ws. Wojciechowskiej. Nowinę ogłosiła z samego rana








