Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

"Nic się nie stało": Kuba Wojewódzki i Radosław Majdan wydali oświadczenie po premierze filmu Latkowskiego

"Nic się nie stało", film Sylwestra Latkowskiego o pedofilii wśród celebrytów, jest odpowiedzią na atakujący Kościół i duchownych dokument braci Sekielskich. Po premierze swoje oświadczenie wydali pojawiający się w filmie Latkowskiego Kuba Wojewódzki i Radosław Majdan.

"Nic się nie stało" opowiada o przemocy seksualnej, prostytucji i pedofilii w Zatoce Sztuki, sopockim lokalu, który był bardzo popularny w warszawskich kręgach artystycznych.

Reklama

Po premierze, która miała miejsce w rządowej TVP, zorganizowano debatę z udziałem Latkowskiego,  wiceministra sprawiedliwości Michała Wójcika i prawicowych dziennikarzy. Reżyser oskarżył wielu polskich celebrytów o szokujące praktyki, które miały się odbywać w popularnym sopockim klubie.

Padły konkretne nazwiska, m.in. Borysa Szyca, Jarosława Bieniuka, Radosława Majdana i Kuby Wojewódzkiego.

"Chciałbym zacząć od apelu do Borysa Szyca. Borys, może czas nie tłumaczyć się, tak jak mi się tłumaczyłeś, że byłeś pijany wtedy, że ćpałeś, że mało pamiętasz. Chcę, żebyś po prostu powiedział opinii publicznej, czego byłeś świadkiem. Jesteś dobrym aktorem, grasz na wrażliwych strunach. Czas doprowadzić do takiej sytuacji, żebyś powiedział prawdę" - oświadczył ostro na antenie TVP Sylwester Latkowski.

Nawiązał również do sprawy z 2002 roku, kiedy na Dworcu Centralnym w Warszawie policja rozbiła gang pedofili korzystających z usług nieletnich, męskich prostytutek. W trakcie debaty Latkowski wymienił m.in. nazwisko znanego reżysera.

"Krzysztof Zanussi wybrnął ze sprawy Dworca Centralnego. (...) Wszyscy wiedzą, że ta sprawa dotyczyła jego. (...) Oto chłopcy, którzy zdecydowali się mówić, zostali wywiezieni z Warszawy, jak wrócili, to już nie chcieli mówić. Najgłośniejszą sprawą dotyczącą pedofilii w naszym kraju zajmował się posterunek na Dworcu Centralnym" - mówił Latkowski na antenie TVP1.

Jesteś płatnym medialnym zabójcą

Tuż po premierze filmu oświadczenie w mediach społecznościowych wydał Kuba Wojewódzki.

Napisał w nim, że nie ma nic wspólnego z tym, co działo się w Zatoce Sztuki.

"W sposób haniebny i kłamliwy starałeś się wmieszać zarówno mnie, jak i bliską mi osobę, w brutalną aferę kryminalną Zatoki Sztuki. Próba przekonania świata, że bywając tam, stawałem się uczestnikiem tamtejszych patologii tudzież ich cichym wspólnikiem, to absurd i zwykłe przestępstwo" - napisał Wojewódzki.

Zarzucił Latkowskiemu, że jest osobą na usługach rządowej TVP i historię Zatoki Sztuki zamienił "na oręż politycznej i światopoglądowej nienawiści".

"To przeraża. Karykaturalne jest twoje głębokie przekonanie, że chronisz świat przed patologią pedofili. Z taką etyką, uczciwością, cwaniactwem i brakiem jakichkolwiek zasad, jakie reprezentujesz, to świat należy chronić przed tobą. Naraziłeś na publiczny lincz zarówno mnie, jak i tych, których kocham. W imię bezlitosnej propagandy i odwetu. Dla mnie jesteś płatnym medialnym zabójcą".

Zapowiedział również, że planuje skierować sprawę do sądu:

"Twój mecenas Jacek Kurski nie ukrywał, że wasz film ma być odpowiedzią na kino Braci Sekielskich. Zaiste prawi z was chrześcijanie. Jeśli tak ratujecie Polski Kościół to jestem ciekaw, jak ratować będziecie siebie. Bo ja nie powiem - Nic się nie stało. Idę z tobą i TVP do sądu. Postaram się wyrwać z 2 miliardów złotych dotacji dla tak zwanej telewizji publicznej tyle, ile się da. Dla tych, którzy potrafią wykorzystać te pieniądze w imię miłości i pomocy innym".

Zdecydowanie zaprzeczam

Swój komentarz opublikował również Radosław Majdan. Piłkarz zaprzeczył w nim, że miał cokolwiek wspólnego z Zatoką Sztuki.

Napisał, że jest zbulwersowany i zażenowany próbą wplątania go w tak poważną sprawę, jaką jest sopocka afera kryminalna.

"Chciałem zdecydowanie zaprzeczyć jakimkolwiek moim kontaktom z właścicielami tego miejsca oraz z innymi osobami oskarżonymi w tej sprawie. Co więcej, nie byłem bywalcem tego miejsca" - napisał.

"Pan Sylwester Latkowski w sposób kłamliwy i bez żadnych podstaw wplątał mnie w tak bulwersującą sprawę. Zakładam, że wymienienie mojego nazwiska w trakcie łączenia na żywo po emisji filmu wynikało z rozemocjonowania i stanowiło oczywistą pomyłkę. Oczekuję, że pomyłka ta zostanie sprostowana, w innym razie kieruję sprawę na drogę sądową" - zagroził Majdan.

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kuba Wojewódzki | Sylwester Latkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »