Ponowne zejście się Mandaryny i Michała Wiśniewskiego jest jednym z najgłośniejszych wydarzeń w polskim show-biznesie. Sama zainteresowana zdradziła kulisy tej relacji w rozmowie z Pomponikiem.
"Nie mogę powiedzieć, że jesteśmy całkowicie inni, bo to jednak my, natomiast jakieś nasze doświadczenia życiowe, wzloty, upadki, przemyślenia, doprowadziły nas do momentu, w którym mogliśmy się spotkać ze swoimi przemyśleniami (...). Jesteśmy dojrzalsi i - mam nadzieję - mądrzejsi, trochę bardziej zdystansowani i po prostu mamy w tym dużą przyjemność".
Teraz przed Mandaryną kolejne wyzwanie. Już tej jesieni 48-letnia wokalistka będzie rywalizować o Kryształową Kulę "Tańca z gwiazdami".

To oni namówili Mandarynę na udział w "Tańcu z Gwiazdami". Sama się przyznała
W rozmowie z "Telemagazynem" ukochana Wiśniewskiego przyznała, że przed lat wielokrotnie odmówiła udziału w tanecznym show.
"Parę razy odmówiła, ale to nie ma znaczenia. Ważne, że jestem i mam nadzieję, że będzie to dla mnie fajna przygoda i miła rozrywka dla oglądających" - powiedziała.
Tym razem jednak się zdecydowała i nie podjęła tej decyzji sama. Nie do wiary, kto namówił ją do wzięcia udziału w "Tańcu z gwiazdami". Mandaryna potwierdziła doniesienia.
"To wszystko sprawka Pauliny Gałązki i Michała. To ta para namówiła mnie do tego programu. Mówiłam już wcześniej, że jak zostałam zaproszona do odcinka specjalnego i jak zobaczyłam, jak fantastyczna jest to ekipa i jak jest miło, rodzinnie i fajnie, to pomyślałam "A kurcze, może..."" - podsumowała Mandaryna.
Mieliście pojęcie?
Zobacz też:
Pola Wiśniewska mówi wprost. "Oświadczenie mojego męża nie było przypadkowe"








