Reklama

Reklama

Michał "Gashoo" Gasz 17 lat temu wygrał "Szansę na sukces". Słuch szybko po nim zaginął

Michał „Gashoo” Gasz (42 l.), który piętnaście lat temu dołączył do grona solistów słynnych „Oratoriów” Piotra Rubika i Zbigniewa Książka, jest jednym z najzdolniejszych polskich wokalistów swojego pokolenia. Niestety, jak sam przyznaje, nigdy nie potrafił bić się o swoje i być może dlatego nie zrobił kariery, jaką mu wróżono. Co słychać u zwycięzcy 12. edycji finału konkursu „Szansa na sukces” i wykonawcy wielkiego hitu „Niech mówią, że to nie jest miłość”, który śpiewał w duecie z Zofią Nowakowską?

"Zapomniany i przegrany" - tak kilka lat temu napisał o Michale Gaszu na łamach "Angory" legendarny dziennikarz muzyczny Bohdan Gadomski. Trudno nie zgodzić się z tezą, że wokalista, który przez wiele lat był jednym z "głosów" oratoriów Piotra Rubika, jest nieco zapomniany, ale z całą pewnością nie jest jednak przegrany...

"Robię swoje, nagrywam, koncertuję" - powiedział niedawno internetowemu Śląskiemu Centrum Informacji "SCI24".

Michał Gasz: Śpiewa od zawsze i nie zamierza przestać

Michał Gasz zaczął śpiewać, będąc jeszcze dzieckiem. W liceum komponował i pisał teksty, był członkiem Młodzieżowego Chóru Mieszanego "Schola Cantorum" oraz chóru Państwowej Szkoły Muzycznej w Gliwicach.

Reklama

"Śpiewam, odkąd pamiętam. Będę śpiewał zawsze" - deklarował w wywiadzie dla "Echa Dnia" tuż po tym, jak w 2005 roku wygrał dwunastą edycję "Szansy na sukces".

Gdy w 2007 roku Michał dołączył do grona solistów "Oratoriów" Piotra Rubika, miał już na swoim koncie sporo sukcesów i cieszył się opinią wschodzącej gwiazdy polskiej piosenki. Rok wcześniej zadebiutował na scenie chorzowskiego Teatru Rozrywki jako Tony w "West Side Story" i wykonał wszystkie partie wokalne głównego bohatera w ekranizacji powieści Kornela Makuszyńskiego "Szatan z siódmej klasy" oraz wystąpił w Berlinie w wielkim widowisku muzycznym poświęconym twórczości Czesława Niemena. Dopiero jednak dzięki Piotrowi Rubikowi jego kariera nabrała rozpędu.

Współpraca Michała i Piotra zaowocowała mnóstwem koncertów i nagrań. Gasz był m.in. główną gwiazdą oratorium "Santo Subito", którego premiera miała miejsce 4 kwietnia 2009 roku na antenie Telewizji Polsat.

Michał do dziś występuje z Piotrem Rubikiem. W tym roku brał udział w jubileuszowej trasie z okazji 25-lecia pracy artystycznej kompozytora. 

Michał Gasz: Rockman znany w kręgach kościelnych

Michałowi, choć świetnie radzi sobie z piosenkami musicalowymi i wymagającymi potężnego głosu utworami Rubika, najbliżej jest do ostrego rocka.

"Wychowałem się w otoczeniu ciężkich brzmień. Dla wielu fanów Piotra Rubika sporą niespodzianką jest moje prawdziwe oblicze, ale jestem wierny swoim korzeniom i umiejętnie staram się krzewić w ich sercach szacunek do moich muzycznych zainteresowań" - opowiadał Interii z okazji premiery płyty "O! ShaleyesH", którą nagrał w 2011 roku z grupą ShaleyesH.

Rockową twarz Michał Gasz pokazał też na albumie "Zróbmy to". Wydał go w 2016 roku wspólnie z zespołem Niegrzeczni.

Artysta znany jest też w kręgach... kościelnych. Chętnie i często występuje w kościołach, gdzie prezentuje kolędy i covery rockowe.

Z informacji, jakie Michał zamieścił na swej oficjalnej stronie na Facebooku w sekcji "Prezentacja", wynika, że obecnie jest solistą Polskiej Orkiestry Muzyki Filmowej i Filharmonii Futura, wokalistą zespołów Czerwono-Czarni, Kwar4et Bojowy i ShaleyesH. Ten ostatni nazywa priorytetowym.

"Biorąc pod uwagę wszystkie moje byłe oraz obecne doświadczenia muzyczne, jestem pewien tego, że projekt ShaleyesH jest najważniejszy i taktowany jak najbardziej priorytetowo" - powiedział "Angorze".

Michał Gasz: Czeka na swoje pięć minut sławy

42-letni Michał Gasz twierdzi, że nigdy nie potrafił bić się o swoje, ale chyba w końcu dojrzał do tego, że wyjść z cienia i stanąć w pierwszym rzędzie.

"Świadomość, że mogę robić to, co kocham, daje mi największą satysfakcję. Ale zamierzam zaatakować rynek" - zapowiedział w wywiadzie dla "SCI24".

Obecnie występuje jako Gashoo w różnego rodzaju widowiskach-składankach ("Najnowsze włoskie przeboje" czy "Koncert Pokoju" i "Bo w rodzinie siła) i... czeka na swoją szansę. Z całą pewnością jako artysta nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

"Zaczynałem od muzyki ciężkiej, alternatywnej. Później był jazz, w którym siedziałem dosyć długo. Następnie były musicale, teatr, a teraz czuję, że wróciłem do korzeni. Wszystko, co czuję i co mam gdzieś w sercu, inspiruje mnie" - wyznał portalowi wCzestochowie.pl.

Myślicie, że Gashoo doczeka się w końcu swych pięciu minut?
Zobacz też:

Agata Rubik ujawniła nieznane kulisy ślubu z Piotrem. Nietrafione prezenty i wpadka podczas wesela!

Agata i Piotr Rubikowie. Złośliwi wytykali im różnicę wieku, a oni nadal są razem!

Agata Rubik pokazała zdjęcie z córkami. Jak siostry!


AIM
Dowiedz się więcej na temat: Michał Gasz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy