Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Marta Kaczyńska pod ostrzałem Roberta Górskiego. "Jest moralistko-skandalistką"

Robert Górski (48 l.) wydał książkę, w której trochę miejsca poświęcił m.in. Marcie Kaczyńskiej (39 l.). Okazuje się, że ma bratanicy prezesa Prawa i Sprawiedliwości nieco do zarzucenia. Jego zdaniem osoba Marty "budzi konsternację" nawet wśród wyborców rządzącej partii.

Robert Górski w "Uchu Prezesa" wcielił się w postać Jarosława Kaczyńskiego. Pojawiła się też m.in. Justyna Kacprzycka, która odgrywała rolę bratanicy założyciela Prawa i Sprawiedliwości, Marty Kaczyńskiej. Natomiast oglądać ją można było tylko w jednym odcinku.

Reklama

To i tak sporo, bo początkowo Robert Górski i twórcy serialu nie chcieli zajmować się osobą Kaczyńskiej. Rozumieli jej tragiczny los - przecież nagle straciła oboje rodziców. 

"Było mi jej szkoda. Została w gwałtowny sposób osierocona, przedstawiając ją trudno byłoby uniknąć skojarzenia z rodzicami, a tego nie chcieliśmy robić. Dla mnie, inaczej niż dla Macierewicza i jemu podobnych, Smoleńsk to nie jest okazja do żartów i wodzenia rodzin za nos hipotezami wyciąganymi z rękawa. Marta kojarzyła mi się z żałobą, a to nie pasuje do komedii" - stwierdza Górski w swojej książce.

Były też inne powody, dla których pierwotnie planował pominąć postać Marty w scenariuszu. Po pierwsze, nie chciał zbyt głęboko wchodzić w sferę życia prywatnego Kaczyńskiego. Po drugie, Kaczyńska nie pełni funkcji publicznej. "Jest tylko felietonistką" - podsumowuje Martę Robert Górski. 

I właśnie tutaj ma jej nieco do zarzucenia. "Ma takie zabawne rozdwojenie jaźni, bo pisze felietony, w których uczy ludzi, jak żyć, a jednocześnie jej życie prywatne to ciąg niebanalnych obyczajowych skandali. Jest moralistko-skandalistką" - ocenia bratanicę prezesa. 

Niektórzy mogą twierdzić, że między głoszonymi przez Kaczyńską poglądami a jej wyborami życiowymi istnieje pewien rozdźwięk. Zdaniem Górskiego jest on dla wyborców PiS-u "twardym do przełknięcia (bo pogryźć się nie da) orzechem z drzewa świętej rodziny". 

"Budzi w nich konsternację, bo to element, który nie pasuje. Pytani o córkę śp. prezydenta i jej skomplikowane życie rodzinne, układy z mężami, którzy okazywali się nie być ojcami jej dzieci, odpowiadają cichym głosem, że no trudno, Marteczka to im się nie udała" - pisze Górski. 

Pokusił się nawet o analizę zachowania i wyborów Marty. W jego opinii być może to pokłosie metod wychowawczych z dzieciństwa Kaczyńskiej. "Może rodzice ją za mocno trzymali, to im się odwinęła. Często tak jest, że na im krótszej smyczy są dzieci, tym dalej potem muszą odbiec. Z katolickiego liceum wybiegają czasem naprawdę wygłodniałe wilki. Bilans musi się wyrównać" - czytamy.

***
Zobacz więcej materiałów:

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Marta Kaczyńska | Robert Górski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje