Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Marie Fredriksson pokonała przeciwności losu. Jak dziś się czuje?

Lekarze dawali wokalistce grupy Roxette zaledwie kilka miesięcy życia, ale ona się nie poddała. Jak obecnie wygląda codzienność gwiazdy?

Choć szwedzki zespół Roxette był prawdziwą fabryką przebojów, a duet Marie Fredriksson (59 l.) i Per Gessle (59 l.) miał ogromny talent i charyzmę, to był ktoś, kto pomógł im osiągnąć sukces. Popularność zawdzięczają w dużej mierze Amerykaninowi Deanowi Cushmanowi.

Reklama

Wszystko zaczęło się w 1988 r. To wtedy pochodzący z Minnesoty Dean przebywał w Szwecji na wymianie studenckiej. Chłopak do tego stopnia zachwycił się muzyką działającej od dwóch lat grupy, że kupił ich płytę. Po powrocie tak długo naciskał szefa lokalnej rozgłośni radiowej, że ten w końcu puścił jeden kawałek. Zaprzyjaźnione rozgłośnie poprosiły o kopie i wkrótce "The Look" znalazł się na pierwszym miejscu listy przebojów.

Sukcesy sceniczne, odmierzane kolejnymi przebojami, szły w parze z udanym życiem osobistym członków Roxette. Marie i Per znaleźli swoje połówki, niebawem poznali smak rodzicielstwa. Muzycy umiejętnie godzili pracę na scenie z życiem rodzinnym.

Tak było do września 2002 r. To wtedy, po porannym joggingu, Marie zasłabła. Jej stan skomplikował się jeszcze bardziej, gdy dostała ataku epilepsji i rozbiła sobie głowę. Zatroskany mąż Mikael Bolyos natychmiast odwiózł ją do szpitala.

Diagnoza brzmiała jak wyrok - złośliwy guz mózgu. Lekarze dawali artystce najwyżej kilka miesięcy życia, ale ona nie zamierzała się poddać. Zdecydowała się na chemioterapię i napromieniowanie. Pomimo szybkiej operacji doznała poważnego uszkodzenia mózgu, częściowo straciła wzrok oraz zdolność czytania i liczenia.

Miesiące leczenia sprawiły, że coraz gorzej znosiła to, co się z nią działo. Pod wpływem leków, które zażywała, puchła jej twarz i to tak bardzo, że nie poznawali jej nawet najbliżsi. Piekło, które przeszła podczas choroby, opisała w autobiografii "Kärleken till livet" (w polskim tłum. "Miłość do życia").

W 2006 r. Marie pokonała nowotwór. Pomogła jej rodzina, przyjaciele oraz wiara w Boga. Trzy lata później, ku radości fanów, wróciła do koncertów.

Roxette znów działał na wysokich obrotach. Nic jednak nie trwa wiecznie. Podczas światowego tournée w 2016 r., z okazji 30-lecia zespołu, trasa została niespodziewanie przerwana z powodu stanu zdrowia wokalistki. Wysiłek okazał się zbyt wielki dla jej nadwerężonego chorobą organizmu.

Dziś, choć na prośbę lekarzy zrezygnowała z koncertowania, na muzyczną emeryturę się nie wybiera. Wciąż pisze i nagrywa. Mieszka w eleganckiej dzielnicy w Sztokholmie i wspólnie z mężem cieszy się każdą chwilą.

Z kolei Per wciąż wydaje płyty i koncertuje, choć nie musi tego robić dla pieniędzy. Jest trzecim najbogatszym muzykiem w Szwecji.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Dowiedz się więcej na temat: MARIE FREDRIKSSON | Roxette

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje